Powrót

Dlaczego sekty satanistyczne gwałcą, torturują i zabijają dzieci?

 

Źródło - http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/39ldd.html

Materiał tylko dla dorosłych o wyjątkowo mocnych nerwach.

Komentarz autora witryny na końcu artykułu.

Lloyd deMause
Lloyd DeMause
The Journal of Psychohistory 21 (4) 1994
Źródło: Digital Archive of PSYCHOHISTORY


Wstęp

Proces powstawania poniższego artykułu o wykorzystywaniu dzieci przez satanistyczne kulty był dla mnie najbardziej frustrującym - i oświecającym - doświadczeniem ze wszystkich moich publikacji z ostatnich 22 lat.


WSTĘP

Znajdując się, jak wszyscy, pod wpływem potopu książek i artykułów z ostatnich kilku lat, zacząłem pracę od zastanawiania się, czy doniesienia o kultowych nadużyciach rytualnych są w ogóle prawdą, gdyż literatura ta nazywa je urojeniami, a nawet wszczepionymi wspomnieniami. Tymczasem psychoterapeuci w całym kraju donoszą o szerokim napływie pacjentów ze wspomnieniami KNR. „Monarch Resourses” - kalifornijski telefon zaufania dla ofiar nadużyć -odnotowuje rocznie 2500 informacji o kultowych nadużyciach rytualnych. „Looking Up” - analogiczny telefon zaufania w Maine - przyjmuje rocznie 6000 takich zgłoszeń. „Child Help” - ogólnokrajowa linia - w ostatnim roku przyjęła 1741 rozmów z ofiarami KNR. Podobne liczby dostępne są w w wielu innych placówkach.1 Te lokalne dane przekładają się w skali całego kraju na lekko biorąc dziesiątki tysięcy ofiar KNR rocznie, plus liczba tych, które milczą.2 Nie znaczy to, że liczba nadużyć popełnianych przez sekty satanistyczne tak gwałtownie ostatnio się zwiększyła, ale że - podobnie jak w przypadku innych form nadużyć na dzieciach - jesteśmy ostatnio coraz bardziej otwarci na dostrzeganie ich. Wydaje się jednak niemożliwe, aby cały ten zalew wspomnień KNR był wymysłem pacjentów lub wynikiem wszczepienia im ich przez terapeutów. Terapeuci są, w najlepszym sensie tego słowa, grupą nieśmiałą i pomysł, że nagle mieliby zacząć implantować fałszywe wspomnienia dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów bez jasnej przyczyny, może trafiać jedynie do naiwnych. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby skrawka dowodu na masowe wszczepianie tzw. fałszywych wspomnień.3

Z chwilą, gdy zacząłem zapoznawać się z literaturą na ten temat, zaczęło do mnie docierać skąd pochodzi ów, przypominający polowanie na czarowniece, zgrany chór oskarżeń o implantowanie wspomnień nadużyć: od samych oprawców. Zacznę od tego, że założyciel Fundacji FMS (False Memory Syndrome Foundation) został wcześniej oskarżony przez swoją córkę o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Następnie, główni sponsorzy i „naukowi rzeczoznawcy” związani z tą fundacją, są albo byli oskarżeni o nadużycia seksualne na dzieciach, albo są członkami grup pedofilskich domagającymi się prawa do seksu z dziećmi, albo publikują się w pedofilskiej prasie, tak jak jeden z członków Ciała Doradczego FMS (False Memory Syndrome Foundation Advisory Board),4 który ostatnio na łamach czasopisma Paidika: The Journal of Paedophillia wypowiedział się następująco: „Pedofile mogą jasno i odważnie afirmować to, co jest ich seksualnym wyborem. Mogą mówić, że to czego chcą, jest najlepszym sposobem miłości. Śmiało mogą mówić tak: 'Wierzę, że to jest w istocie wolą Boga'.” 5

W dodatku, również niektórzy autorzy książek o „fałszywych wspomnieniach” są adwokatami pedofilów. Na przykład, Paul i Shirley Eberle, autorzy książki „Wykorzystanie niewinności - sprawa przedszkola McMartin” (The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool trial),6 jednej z najczęściej cytowanych publikacji, piszą w niej, że doniesienia o KNR są zbiorową histerią. W książce tej, poważnie przyjętej przez krytyków i wielokrotnie potem cytownej w poważnych magazynach jako miarodajne źródło, Paul i Shirley Eberle twierdzą, że ponad setka dzieci, które mówią o kultowych nadużyciach rytualnych doznanych ze strony personelu przedszkola, przeszła „pranie mózgu,” że ich matki, wszystkie, są histeryczkami i że nieważny jest fakt, że lekarze znaleźli fizyczne dowody gwałtów i torturowania u trzech czwartych tych dzieci, potwierdzające ich zeznania. Krytyka jednak ani słowem nie wspomina, że państwo Eberle są nazywani „najbardziej płodnymi producentami dziecięcej pornografii w USA” przez Tobby’ego Tylera, naczelnego szeryfa San Bernardino, który jest powszechnie uznanym w Stanach Zjednoczonych ekspertem d/s dziecięcej pornografii.7 Oglądane przeze mnie materiały pornograficzne państwa Eberle, jak i ich opublikowane artykuły - np. „Byłam seksbombą mając pięć lat” (I Was a Sexpot at Five) czy „Małe lolitki” (Little Lolitas) - zawierają ilustracje i zdjęcia, na których dzieci są gwałcone analnie i oralnie.

Autorytety sypiące cytatami mającymi obalić istnienie kultowych nadużyć rytualnych, wyczerpują się zazwyczaj na jednym człowieku, którym jest Kenneth Lanning z FBI. Mówi on z przekonaniem: „nie udało mi się znaleźć ani jendego morderstwa, na kimkolwiek, popełnionego przez dwóch lub więcej ludzi stosujących satanistyczne obrzędy.” Jednak nie mówi się o tym, że Lanning nigdy nie prowadził żadnego śledztwa przeciw jakiejkolwiek sekcie czy rytualnej zbrodni, ani też, że ignoruje on całkowicie istnienie statystyk i danych policyjnych na temat wyroków skazujących w sprawach o KNR - podobnie jak prasa ignoruje ludzi prowadząch od lat takie śledztwa dla FBI.8 Im bardziej zagłębiam się w literaturę, tym niedorzeczniejsze wydają mi się twierdzenia, że mówienie o satanistycznych zbrodniach to tylko „zbiorowa histeria” czy „polowanie na czarownice.”

Z pełnej rozciągłości zbrodni satanistycznych w dzisiejszej Ameryce zacząłem jednak zdawać sobie sprawę dopiero po wydaniu przeze mnie numeru The Journal Of Psychohistory poświęconego kultowym nadużyciom rytualnym na dzieciach, gdy zaczęły napływać sygnały ze środowiska psychoterapeutycznego. Lawinowo dzwonili terapeuci z całego kraju, chcąc pilnie otrzymać ten zeszyt, bo właśnie leczą ofiary KNR. Kiedy jednak proponowałem im, by wspomogli moją pracę w tej dziedzinie swoimi doświadczeniami, częstokroć odmawiali, mówiąc, że z powodu gróźb, jakie oni i ich rodziny dostają od sekt, boją się drukować informacje o swoich klientach - nawet jeśli sami też pozostaną anonimowi. Telefony zapowiadające ciężki odwet, zmasakrowane koty na schodach pod drzwiami, płonące krzyże wbite w trawnik przed domem i inne sugestywne komunikaty sprawiają, że wielu z nich wzbrania się pisać cokolwiek o satanistycznych sektach i ich ofiarach. Pewien psychiatra, którego poprosiłem o pozwolenie na publikację jego referatu o leczeniu ofiar kultowych nadużyć rytualnych, jaki wygłosił na spotkaniu psychoanalitycznym, odpowiedział mi: „Dziękuję za zaproszenie mnie na łamy The Journal of Psychohistory. Jest mi miło i jestem w ogóle zaskoczony, że interesują was te tematy. Z przykrością muszę odmówić zgody na opublikowanie mojego referatu na temat ofiar KNR w pańskim czasopismie.”

Jak możecie się domyślać, istnieje pewne ryzyko w leczeniu ofiar satanistycznych praktyk. Ostatnie opracowanie dr Nancy Perry mówi, że 10 procet terapeutów leczących te przypadki było straszone lub atakowane przez grupy, do których kiedyś należeli ich pacjenci. Sam żyję i pracuję w wyizolowanej społeczności, gdzie działalność satanistycznych sekt jest znaczna. Przedstawiam moje doświadczenia psychoanalitycznym grupom dyskusyjnym, ale obecnie niechętnie publikuję to, jak wiele wiem o tego rodzaju grupach. Oczywiście jest mi smutno, że myślę w ten sposób i biorę pod uwagę moje osobiste bezpieczeństwo, ale tak jest.

W praktyce, nawet ci psychoterapeuci, którzy zgadzają się pisać coś o leczonych przez siebie przypadkach tego rodzaju, mają wątpliwości. Większość obiecuje nadesłanie artykułu, ale nie nadsyła. Raz nawet pewien psychoanalityk, który na zjeździe psychoanalityków przedstawił szczegółowy opis leczonej przez siebie ofiary wykorzystania seksualnego - potworną historię dziecka od najmłodszych lat tytualnie gwałconego i torturowanego przez rodziców i sektę, do jakiej należeli - przysłał mi artykuł przypisujący nasilenie doniesień o KNR „zaraźliwości zbiorowej histerii,” gdzie na dodatek nie było ani słowa o wspomnianej pacjentce!


CO SATANISTYCZNE SEKTY ROBIĄ DZIECIOM

Dzięki moim pracom badawczym nad historią i psychoterapią dzieci wykorzystanych przez satanistyczne sekty, zaczął klarować mi się obraz tego, co konkretnie grupy te robią swoim ofiarom. Po pierwsze, kultowe nadużycia na dzieciach nie mogą być nazywane „polowaniem na czarownice,” bowiem tamte tragedie sprzed stuleci były czymś całkiem innym. Dotyczyły osób o całkiem innych symptomach diagnostycznych, niż pacjenci współczesnych terapeutów leczeni ze skutków KNR. Ofiary polowań na czarownice miały symptomy histeryczne, łącznie z opętaniem, konwulsjami, paraliżami i halucynacjami prześladujących upiorów,9 a są to zjawiska bardzo rzadkie u dzisiejszych ofiar KNR. Zwykle, „polowanie na czarownice” oznacza oskarżanie starych kobiet o to, że złym spojrzeniem rzucają urok na dzieci, lub dręczą je wbijaniem szpilek w lalki, czyli lęki stosowane często przez dorosłe autorytety do wymazywania odmienności ze społeczności.10 Tymczasem „osobowość robota,” „osobowość borderline,” „osobowość wieloraka,” oraz samookaleczenia i zachowania samobójcze - symptomy tak często obecne w dzisiejszych ofiarach KNR - nie są odnotowane w historycznych źródłach dotyczących polowań na czarownice. Typowe praktyki satanistyczne, jak zbiorowe gwałty na dzieciach, składanie ofiar z dzieci, rozczłonkowywanie ich, picie ich krwi, itd., pojawiają się w historycznej literaturze jedynie w związku z krwawymi mordami i pogromami,11 które władza czy większość starała się usprawiedlić oskarżaniem Żydów lub mniejszości o czyny najgorsze z możliwych do wyobrażenia. Różne oskarżenia o diabelskie praktyki nie są więc tym samym.

Studia przypadków, jakie zostały opisane przez psychoterapeutów pracujących z dziećmi lub osobami dorosłymi, które stały się ofiarami maltretowania przez satanistyczne sekty i które mają przekonujące, szczegółowe wspomnienia doznanych praktyk oprawczych, to wystarczająco dużo, jeśli chce się zobaczyć tę prawdę.12 Szczególnie odkrywcze są ostatnie doniesienia dzieci o tych nadużyciach, gdyż zawierają szczegóły, których zazwyczaj brakuje po latach w pamięci dorosłych ofiar KNR. Kiedy czytamy dziesiątki relacji, w których dzieci mówią takie zdania, jak: „Tatuś zjada kupę… i pije siki” 13 lub „Jemy swoje kupy… Mama wystawia je na mróz, aby ostygły, aby był na nich lód… Ciepłe są najgorsze… Mama gotuje galaretkę w swojej pupie i cipce, a ja mam ją wyssać,” 14 ożywają w nas stwierdzenia, że sataniści „skupiają się na zmuszaniu do zjadania i picia odchodów.” Dzieci te dopiero co przeżyły swoje wykorzystanie; nie mówią więc o pogrzebanych wspomnieniach, które po latach mogły ulec zniekształceniom. Wątpliwości czy wspomnienia o piciu krwi są prawdziwe, czy nie, rozwiewają się, gdy słyszymy dzieci opowiadające swoje najświeższe przeżycia, jak relacja tej ośmiolatki: „Kiedy pani Ellis wbiła nóż i popłynęła krew, pani Ellis zebrała ją do dzbanka. Musieliśmy ją pić. Była ciepła. Była… coś jak smak oliwy, jakby łyk oleju do sałatek, czy coś takiego.” Wspomnienie dziecka, że było ono przez członków sekty wieszane na sznurach głową w dół, uwiarygodnia się, gdy to dziecko zaczyna następnie wiele razy samo się w ten sposób wieszać.15 Historie o wieszaniu dzieci za nogi na palach a następnie gwałceniu ich stają jak żywe przed oczami, gdy słyszymy następującą relację pewnej małej dziweczynki:

„Panie wieszają ją (Sapphire) do góry nogami na palu, a potem mnie i Amber; kiedy wisimy głową w dół, musimy owinąć nogi wokół pnia i one je wtedy przywiązują. Wtedy wchodzą panowie i wtykają ci siusiaki w szparkę, albo czasem w pupkę. Ale raz, kiedy Sapphire wisiała na palu, wtykali jej zamiast tego palce. Myślę, że dlatego, że ona jest zbyt mała… Nienawidzę jak mi to robią, mi i Amber, ale jak biorą Saphirę, nie mogę wytrzymać. To straszne, jak boli. Wiem jak ją boli, bo wiem jak boli mnie, a ona jest taka mała. Jest niemowlakiem, a przecież powinniśmy się opiekować niemowlakami. Nawet gdy płaczą.” 16

Także historie o torturach i składaniu ofiar nabierają wiarygodności gdy słyszymy opowieści dzieci o ich ostatnich doświadczeniach. Twierdzenia, że satanistyczne seksty okaleczają i zabijają ludzi, przechodzą w obszar realu, gdy pewne dziecko opowiada swojej piastunce: „Tata mocno wbija nóż… to było okropne, kiedy ci ludzie byli zabijani. Musieliśmy pomagać im trzymać te noże i wbijać je w tych ludzi. To było okropne. Strasznie się bałam. Musieliśmy to robić, inaczej mama zabiłaby nas.” 17 Wątpliwości co do oprawczych szczegółów tych rytuałów rozwiewają się także po lekturze doniesień terapeutów, jak np. poniższy opis nagranej sesji:

- Czy możesz powiedzieć, czego się tak boisz…

- Nie chcę zabić tego dziecka. Nie chcę zabić tego dziecka…

Powtarza to wiele razy, mnąc mojego małego misia i łkając…

- Jestem w klatce… Są tam mężczyżni, mężczyźni z rogami… Teraz ustawiają się w krąg. Trzymają się za ręce i tańczą. Śpiewają w kółko: “Wzywamy Szatana. Jesteśmy jego sługami. Witamy Szatana.” Teraz wyjmują mnie z klatki, unoszą ten srebrny kielich i wylewają na mnie. To krew. Jakaś taka lepka.

Na twarzy Neda maluje się odraza. A na mojej, jestem pewna, niedowierzanie.

- Lider wstaje z fotela i leje więcej krwi na dziecko leżące na stole. Bierze długi nóż, wkłada mi w rękę i mówi: „Składamy to dziecko Szatanowi w ofierze. Niech Szatan przyjmie tę ofiarę…” Przyciska moją rączkę do noża, unosi go i wbija w pierś dziecka. Tryska krew…

Teraz wjmuje nóż z mej rączki, sięga nim go piersi dziecka i wyciąga coś, jakby serce. Tnie je na kawałki, zjada i daje innym mężczyznom. I mnie. Zmusza mnie, bym je zjadł…

Teraz kładą mnie na plecach w centrum swojego kręgu. Rozbierają mnie całkiem i nacierają wszędzie olejkiem. Wchodzą kobiety i dotykają mnie, wszędzie. Wstydzę się, bo jak mnie tam dotykają, czuję przyjemność. Potem zabierają mnie do pokoju obok, Tam jast moja mama i ojciec. Mama i ojciec myją mnie, nakładają czyste ubrania i zabierają do domu.18

Pierwszym wnioskiem, do jakiego doszedłem po przeczytaniu ponad setki opisów tego, co sekty satanistyczne - zarówno współczesne jak i historyczne - robią dzieciom, jest to, że zasadniczo ciągle robią to samo. Raczej nie tworzą one ogólnoświatowej, zorganizowanej i zakonspirowanej siatki. Większość tych grup składa się z zamieszkujących okolicę, wyuzdanych i troturujących dzieci dla osiągnięcia seksualnej rozkoszy, sadystów, którzy nigdy nie przeczytali jednej książki o satanizmie. Mimo to, spontanicznie, powielają oprawcze rytuały o identycznych elemantach, a nawet szczegółach: Biorą małe dzieci i wiążą je; zamykają je w klatkach i tunelach; biją je i torturują; odwracają głową na dół i zanurzają w wodzie; tną je, gwałcą i wbijają im ostrza; zmuszają do zjadania swoich odchodów, do picia uryny i krwi; patroszą wnętrzności, ćwiartują i zabijają je w chwili osiągania orgazmów. Wydaje się, że ludzie ci odreagowują bardzo specyficzny dramat. Co może ozaczać zbiór tak dziwacznych aktów?


ZNACZENIE KULTOWYCH NADUŻYĆ RYTUALNYCH

Podobnie jak wszystkie sadystyczne akty, indywidualne i grupowe, kultowe nadużycia rytualne są perwersją seksualną, której celem jest osiąganie orgazmów środkami usuwającymi ostre lęki przed dezintegracją i unicestwieniem. Według Socaridesa, sadystyczna ulga jest osiągana za pomocą odtwarzania na koźle ofiarnym własnych dziecięcych traum oprawcy - szczególnie jego prewerbalnych doświadczeń z przerażającą, okrutną lub zaniedbującą matką - aktywnym sprawianiem bólu ofiarom w miejsce pasywnego trwania w bólu i destrukcji.19 Sadyści są w życiu na co dzień pełni strasznego lęku przed swoją niezależnością i aktywnością. Każdy więc sukces odniesiony w życiu rodzi w nich straszny lęk, powodując regresję do niemowlęctwa i pragnienie zlania się z mamusią. Ale to zlanie się oznacza utratę własnego ja, unicestwienie. Aby móc uniknąć tych uczuć, sadysta musi odgrywać na innych wszystkie wczesne urazy, jakich zaznał, plus jeszcze fantazje o zemście na oprawczych rodzicach. Jedynie przez reaktywowanie jej w oprawczych rytuałach mogą te pogrążąne w głębokiej regresji jednostki uniknąć lęku przed psychiczną kastracją i wchłonięciem a zarazem upewnić się co do swojej potencji i odrębności.

Grupy są szczególnie skuteczne jeśli chodzi o odreagowujące odtwarzanie swoich traum na ofiarach. W grupie jednostka silniej identyfikuje się z agresorem, a grupa i jej lider stają się teraz morderczą mamusią torturującą dziecko. Sekty często dokonują rzeczywistej kastracji na swoich ofiarach. Czasami też dokonują jej i na swoich członkach, którzy odcinają sobie własne palce składając je w ofierze Szatanowi, by zwiększyć jego moc. „Brak jednego lub kilku palców uważany jest wśród satanistów za zaszczyt” - opowiada jeden z byłych uczestników takiej grupy.20 Czasami taki ofiarny fallus lub palec jest zjadany, co ma stanowić akt bardzo skutecznie przywracający potencję. Ta sama zasada stoi w tle wszystkich kultowych aktów kannibalizmu. W istocie, przywrócenie utraconej potencji mają za ostateczny cel wszystkie satanistyczne obrzędy:

„Kiedy składasz kogoś w ofierze, to w chwili tuż przed śmiercią emituje on przypuszczalnie swą życiową energię. Ta siła, jak wierzą sataniści, może być ujarzmiona na ich własny użytek. Wierzą oni, że najlepiej do tego nadają się małe dzieci, bo są najczystsze, najbardziej niewinne. Kiedy zabijasz dziecko w ofierze, to uzyskujesz z niego więcej mocy, niż z zabicia kogoś dorosłego.” 21

Psychodynamika ściśle satanistycznych rytuałów jest więc jasna. Jest tym samym, co leży u podstaw wszelkich tortur i zabijania dzieci. Sadysta najpierw terroryzuje dziecko, by wzmóc w nim lęk, a w sobie poczucie podniecenia i „mocy” płynące z patrzenia na narastającą panikę, ból i agonię ofiary, przez co może on przenieść na nią i „wszczepić” w nią własny lęk. Następnie gwałci ofiarę i dźga ją nożem tak, aby „móc przeżyć orgazm dokładnie w chwili jej śmierci” 22 i przejąć w ten sposób jej „enegrię.”

Owo złudne wchłonięcie energii dziecka jest centralną zbiorową fantazją, stojącą za wszystkimi aktami składania dzieci w ofiarze, od chwili, gdy zaczęły to robić kultury pierwotne, by „uchronić” świat przed osunięciem się w chaos - aż po dziś dzień, np. by zdjąć z jednostki w społeczeństwie jej lęki przed unicestwieniem.23 Ta sama fantazja o przywróceniu potencji poprzez seksualne wykorzystywanie, torturowanie i zabijanie dzieci leży u podstaw czynów popełnianych przez pedofili i sadystów, o jakich wzmiankuje Socarides.24 Stosowanie tego mechanizmu obronnego „grupowej identyfikacji z agresorem” jest tak wszechobecne w historii, że jestem skłonny wierzyć, iż pojawił się on wraz z człowiekiem pierwotnym. Nie tylko ślady torturowanych dzieci pojawiają się w paleolitycznych jaskiniach (dziś są to piwnice i tunele, dokładnie takie jak ów odkryty pod przedszkolem McMartin i opisany w wielu artykułach przez Rolanda Summita), ale mamy też w nich malowidła ścienne szamanów i innych ludzi paleolitycznych z erekcjami, ukazujące, że obrzędy tam odprawiane były stymulujące seksualnie. Figurynki tam znajdowane (błędnie nazywane „wenuskami”) oraz różne pręty były ówczesnymi przyborami do gwałcenia ofiar, obecnie zaś nazywane są przez sekty „różdżką” lub „buławą” Szatana. Nawet obcinanie sobie palców przez członków grup kultowych znajduje potwierdzenie w setkach odcisków dłoni o brakujących palcach, w kolorze czerwonej ochry, jakie przetrwały w jaskiniach. Szerokie dowody dla mojej hipotezy, że oprawcza działalność kultowa jest tym powszechniejsza, im bardziej cofamy się w historii ludzkości, ukażą się w mojej nowej książce „Psychohistoria Zachodu.”

Psychodynamika kultowych tortur i składania dzieci w ofierze jest taka sama niezależnie od tego, czy jest to praktyka małych, przejściowych grup, czy całych państw, jak w przeszłości. Składają się na nią następujące kroki:

  1. Regresja wynikająca z leku przed indywiduacją
  2. Stany transu i mechanizny dysocjacyjne jak przybieranie osobowości wielorakiej przez członków sekt
  3. Stopienie się z liderem jako obrona przed wchłonięciem przez zinternalizowanych rodziców i stosowanie identyfikacji projekcyjnej dla uwolnienia ich od nieznośnych uczuć
  4. Deifikacja groźnego lidera jako obrona przed osobistą bezradnością
  5. Zhierarchizowanie grupy w totalitarną strukturę, aby zrealizować cel
  6. Reaktywujące własną dziecięcą traumę rytuały odradzania się poprzez zadawanie tortur i składanie ofiar z dzieci, co jest rekapitulacją absolutnej władzy nad absolutnie bezbronnymi.

Osobom nie zaznajomionym z całokształtem mojej pracy nad pamięcią płodową i reakrywowaniem się płodowej traumy,25 twierdzenie, że oprawcze praktyki sekt polegają na regresji aż do narodzin, może wydać się arbitralne lub przesadzone. Jednak tylko w ten sposób możemy zrozumieć specyficzne elementy tych rytuałów. Odtwarzają one każdy urazowy moment rodzenia się. Zamykają dzieci w klatkach, celach i trumnach jako symbolicznej macicy. Wieszają je głową w dół, w pozycji płodu, topią w wodzie, wkładają głowy do sedesu i w podobny sposób reaktywują na nich własne przeżycia odwodnienia i anoksji (niedotlenienia), jakich wszyscy doznajemy w chwili fizycznych narodzin. Zmuszają ofiary do picia krwi ofiar podobnie jak rodzące się dziecko musiało „pić” krew z łożyska. Zmuszają do picia własnej uryny, jak musiał to robić płód w łonie, do zjadania kału, z którym rodzące się dziecko też nieraz ma kontakt. Dokonują swoich obrzędów dosłownie w tunelach, symbolicznych kanałach rodnych, lub wewnątrz magicznych symboli reprezentujących macicę. W istocie, każdy z szesnastu elementów wymienianych przez takich badaczy jak Jean Goodwin i David Finkelhor jako nieodłącznie obecne w kultowych nadużyciach rytualnych,26 jest symbolicznym odtworzeniem na kimś elementów traumy własnych narodzin. Bez doświadczenia narodzin, jak mówi Rosetta Stone o satanistycznych rytuałach, nie mają one żadnego sensu. „Po co tak bardzo komplikować gwałt?” - pytają badacze analizujący szczegóły kostiumów używanych przez oprawców i kolejność sadystycznych aktów. Odpowiedź brzmi: „Ponieważ kolejność ta powiela bardzo określony dramat płodowy, który musi być rekalpitulowany. Bo w jakiej naturalnej sytuacji pijemy krew? Tylko w łonie.

Sekty satanistyczne często w istocie zabijają też płody w swoich obrzędach. W dodatku elementy „śmierci i odrodzenia” są ich jawną częścią. Dawne sekty zazwyczaj zakładały, że jako grupa odrodzą się poprzez składanie dzieci w ofierze, a dzisiejsze rytualnie inscenizują na cmentarzach śmierć z elementami odrodzenia, gdy dany, odradzający się członek przepełza między nogami innych. W jednym z rutuałów opisanych w satanistycznej literaturze, naga i związana ofiara wprowadzana jest w trans i niesiona do jaskini przez grupę nagich kobiet, gdzie przeciska się między ich nogami „wśród ich jęków, krzyków i zawodzenia imitującego jęki porodowe;” gdzie następnie symboliczna pępowina zostaje odcięta, a nowonarodziny spryskany wodą.27 Michelle, zdrowiejąca z nadużyć satanistycznych, opisuje rytuał odrodzenia natpępująco: „Jakieś małe dziecko było najpierw rozcinane, a jego krew wylewana na mnie. Następnie kładziono mnie, a ciało martwego dziecka umieszczano między moimi nogami i sztyletowano je krzyżem, co budziło wokół takie poruszenie, jakby krew zabitego dziecka istotnie posiadała w sobie ‘moc’. Potem byłam malowana na czerwono i wtykano moją głowę między nogi kobiety, która następnie jakby wyciskała ją z siebie. Potem wdmuchiwała mi powietrze przez usta i przez nos.” 28 Michell opowiadała też o innym rytuale, który zaczynał się od zamknięcia jej głową w dół w gipsowej statule diabła pokrytej krwią: „Czułam się w niej jak pasta do zębów tubce. Będąc wyciskana na zewnątrz, myślałam: 'Rodzę się. Mam coś grubego owiniętego wokół szyi. Duszę się.' Teraz (mężczyzna) odcina linę oplecioną na mej szyi, więc nie udusi mnie ona na śmierć. Mówi, że daje mi życie.” 29 Trudno sobie wyobrazić bardziej plastyczny obraz porodu.


WOJNA JAKO KULTOWY RYTUAŁ ODRADZANIA SIĘ

Kiedy zrozumie się psychodynamikę rytaułów satanistycznych, można zacząć dostrzegać, w jaki sposób ta sama dynamika tłumaczy oprawcze akty popełniane prze inne grupy, łącznie z rytuałem wojny. I chociaż o torturach, ćwiartowaniu i elementach śmierci na wojnie myśli się generalnie jako o zwykłych środkach prowadzących do innych celów, zwykle terytorialnych lub ekonomicznych, nie znalazłem narodu bądź grupy, która zdecydowałaby się iść na wojnę z pobudek utylitarnych. Typową atmosfera emocjonalna otaczająca dezycję o wyruszeniu na wojnę widać w sposobie w jaki zapadła japońska dezyzja o ataku na Pearl Harbor. Tojo zapytał najpierw każdego ministra: „Co się stanie jeśli nasze wojska zaatakują USA?” Każdy z ministrów przewidywał ostateczną klęskę. Kiedy obszedł cały stół, było jasne, że taki atak będzie dla Japonii samobójczy. Tojo rzekł więc: „ Są chwile, kiedy musimy mieć odwagę robienia rzeczy nadzwyczajnych - jak skok z zamkniętymi oczami z werandy świątyni Kiyomzlu!” (miejsce w Tokio, z którego skaczą samobójcy).30 Także idący na wojnę Hitler operował w przemówienich obrazami samobójczymi.

W prawdziwych wojnach, jak pisałem wcześniej,31 biorą udział narody halucynujące ziorową fantazję o nowym narodzeniu. W fantazji tej, dany naród czuje „brzemienność w zdarzenia,” jakby „wzbierający wulkan,” uczucie „ciasnego, uwięzionego napięcia” w powietrzu, niemożność „uwolnienia nieubłagalnego ciśnienia” czy „choćby chwycenia oddechu,” kiedy po „zerwaniu stosunków dyplomatycznych” czuje się „cieleśnie rozkopany (np. kilofem)” i zaczyna „osuwać się w otchłań. Wtedy taki naród robi swój ostateczny krok poza krawędź. W wojnie odtwarza się każdy z sześciu opisanych wcześniej elementów kultowego rytuału. W okresie poprzedzającym wojnę, plemię czy naród przeżywa regresję do lęku przed indywiduacją, w której zaczyna wierzyć, że postęp i dobrobyt „czyni go gnuśnym” i „zmienia mężczyzn w baby,” okradając ich z potencji. Wprowadza się więc w zbiorowy trans i używa dysocjacji do zaprzeczenia każdemu współczuciu, jakie mógłby mieć dla wrogów. Teraz jest już bliski dokonania ich rzezi. Stapia się więc z jedno z przywódcą, i umieszcza w nim swoje nieznośne uczucia, czasem nawet w następujących po sobie aktach - mityngach politycznych jak nazistowskie wiece na stadionach, gdzie masy wznoszą ramiona jakby pępowiny, wyobrażając sobie, że przelewają swoje skażone uczucia w lidera i krzycząc: „Niech żyje! (niem.: „Heil!”; ang.: heal me! - uzdrów mnie). Następnie przypisują mu boskość, czyniąc z niego przerażającą postać, zdolną pomóc im pomścić wczesne urazy, zorganizować naród w totalitarne stuktury i wyruszyć na bój, jako ofiarny rytuał odrodzenia się. W czasie tego rytuału cały naród odtwarza na nowo wsześniejszą traumę i odmładza swój potencjał w poczuciu mocy, płynącym z torturowania i zabijania bezbronnych.

Mniej oczywiste jest natomiast to, że wojna, jako zorganizowany kult, jest seksualną perwersją. Niesie rytualne gwałty, tortury i mordy jako środek do osiągania orgazmów; seksualność jest jej manifestem i tylko naszemu obronnemu zwyczajowi oddzielania różnych czynów wojennych od siebie, możemy trwać w nieświadomości, że chodzi o rytualne gwałty - a właśnie o nie chodzi, nawet jeśli zarzekamy się, że są to tylko incydentalne „straty uboczne,” jak każde inne ponoszone przez ludność cywilną. Do gwałtów dochodzi, gdyż mężczyzni podniecają się torturami i zabijaniem. Przemoc jest afrodyzjakiem! W dawmym Rzymie prostytutki masowo krążyły pod Koloseum, by obsługiwać mężczyzn podnieconych seksualnie po widowiskach rzezi. Według czołowego światowego historyka wojen, w przeszłości „okazja do wszelkiego rodzaju gwałtów seksualnych należała nie tylko do okraszenia zwycięstwa, ale - z punktu widzenia żołnierzy - była jednym z kardynalnych celów, o jakie walczyli.32 Mężczyzn, którzy nie gwałcili, podejrzewano o homoseksualizm. We wcześniejszych wojnach, wyuzdanych tak, jak satanistyczne sekty, zabijanie dzieci było często poprzedzone gwałceniem ich. Do późnych wieków średnich najcenniejszym łupem, o jaki walczyły armie najeźdźców, były dziewice.33

Przyznaję, że trudno jest zaakceptować tę linię myślenia i przyznać, że ci, których oglądamy w telewizyjnych reportażach wojennych, uczestniczą w rytualnym kulcie odmładzania swojej potencji. Trudno się z tym zgodzić, zanim nie zechcemy przyznać, że przed Wojną w Zatoce Perskiej większość Amerykanów była przekonana, że „obumiera” ich tzw. American Dream, a ich prezydent jest „zniewieściały,” podczas gdy po wojnie, po zabiciu trzystu tysięcy Irakijczyków, przeważnie dzieci, ci sami Amerykanie czuli, że ich kraj jest znów silny, koniunktura rynkowa wznosiła się, a poparcie dla prezydenta wyrażało aż 91 procent społeczeństwa! Wydawać się może, że poprzez wojnę istotnie absorbujemy witalność zarzynanych ofiar. We wcześniejszych kulturach, ściętych wojowników zjadano, aby posiąść ich siły. Dawne armie kolekcjonowały męskie penisy, by pękami składać je przed swoim władcom. Kiedy w Wietnamie Amerykańscy żołnierze zbierali penisy na pamiątkę, myśleliśmy, że są zwyrodnialcami. Zwyrodnialcami owszem, byli, ale wszyscy jesteśmy zwyrodnialcami, kiedy chcemy lub dążymy do wojny. Tylko, że zasłaniają nam tę prawdę nasze racjonalizacje.

Badania nad psychodynamiką rytualnych kultów jest więc szczególnie ważnym zadaniem dla psychohistorii, ograniczonym nie tylko do terapii ofiar tych praktyk. Bez sensu jest nazywać doniesienia o zbroniach satanistycznych sekt „polowaniami na czarownice” i odrzucać jednym ruchem ręki dlatego, że ciężko nam w tę prawdę uwierzyć. Nawet średniowieczne polowania na czarownice muszą zostać wyjaśnione psychohistorycznie. I chociaż Żydzi nie składają dzieci w ofiarze, o co ich oskarżano, to kiedy czytamy dzisiejsze sądowe transkrypcje tych oskarżeń, pojawia się myśl, że przecież ktoś jednak obcinał główki tym dzieciom i grzebał je według satanistycznych rytuałów. Ktoś musiał używać wszystkich tych rytualnych noży i ołtarzy, jakie archeologowie odkryli w setkach miejsc na szlaku ludzkich siedlisk.34 I wreszcie, ktoś przecież zabił w dwudziestym stuleciu sto milionów ofiar w obrzędach wojennych…

Obawiam się, że tym kimś jesteśmy MY.




1 Leslie Bennetts, Nightmares on Main Street." Vanity Fair, June 1993, p.46.

2 Więcej państwowych danych naukowych, łącznie z niesławym oświadczeniem: “50 000 dzieci zabitych sadystycznie w satanistycznych obrzędach kultowych,” jakie Lotto i inni ciągle cytują jako absurdalne choć taktownie nigdy go nie wypowiadają (reporter, który pierwszy je przytoczył, nie był nawet na konferencji, gdzie przedstawiano te dane), znajdziesz u: Kevin Garvey and Linda Blood, "Interesting Times." Cultic Studies Journal 8(1991) p.154. m's article plus the fine review by Carl Baschke of James T. Richardson, Joel Best & David Bromley, Vie Satanism Scare. New York, 1991 in Cultic Studies Journal 9(1992): 129 provide excellent evidence of the sloppiness and outright inaccuracies in the anti-cult literature.

3 Donald Barstow, "A Critical Examination of the False Memory Syndrome." Family Violence & Sexual Assault Bulletin 9(1993): 21-22.

4 Stephen Fried, "War of Remembrance." Philadelphia, January 1994, pp. 66ff.; Elirileth M. Matz, "A Review of Portions of an Interview with Ralph Underwager and Hollida Wakefield In Paidika: A Journal of Pedophilia." Family Violence & Sexual Assault Bulletin 9(1993): 23-27

5 J. Geract "Interview: Hollida Wakefield and Ralph Underwager, Paidika: The Journal of Paedophilia 3(1993): 3. Wywiad ten dostępny jest do dziś (2007) na pierwszych stronach internetowych tego pisma. (przyp. tłum.)

6 Paul and Shirley Eberle, The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool Trial. New York: Prometheus Books, 1993.

7 The Tampa Tribune-Times, July 25, 1993, p.10.

8 Alfred Lubrano, "Deadly Memories." New York Newsday, May 10,1993; Valerie Sinason, Ed. Treating Satanist Abuse Survivors: An Invisible Trauma. Forthcoming, ms. p.14.

9 Podobne znajdziesz u: Sally Hill and Jean Goodwin, "Satanism: Similarities Between Patient Accounts and Pre-inquisition Historical Sources," Dissociation 2(1989); for differences, see Thomas J. Schoeneman, The Role of Mental Illness in the European Witch Hunts of the Sixteenth and Seventeenth Centuries: An Assessment." Journal of the History of the Behavioral Sciences 13(1977) 337-351.

10 See Carol F. Karlsen, The Devil in the Shape of a Woman: Witchcraft in Colonial New England. New York: W. W. Norton & Co., 1987; Enders A. Robinson, The Devil Discovered:Salem Witchcraft 1692. New York: Hioppocrene Books, 1991.; Carlo Ginzburg, "The Witches' Sabbat: Popular Cult or Inquisitorial Stereotype?" in Steven L. Kaplan, Ed. Understanding Popular Culture: Eumpe from the Middle Ages to the Nineteenth Century. New York: Mouton Publishers, 1984; Chadwick Hansen, Witchcraft at Salem,. New York: George Braziller, 1969.

11 Magdelene Schultz, "The Blood Libel: A Motif in the History of Childhood. " The Jounral of Psychohisiory 14(1986): 1-24; R. Po-chia Hsia, The Myth of Ritual Murder: Jews and Magic in Reformation Germany. New Haven: Yale University Press, 1988.

12 Dobrym początkiem może być lektura Audrey Harper, Dance With the Devil. East Sussex: Kingsway Publications, 1990; TIm Tate, Children for the Devil: Ritual Abuse and Satanic Crimes. London: Methuen, 1991; Kevin Marron, Ritual Abuse. Toronto: Seal Books, 1988; Robert S. Mayer, Satan's Children: Case Studies in Multiple Personalities. New York: G. P. Putnam's Sons, 1991; Judith Spencer, Suffer The Child. New York: Pocket Books, 1991; Torey L. Hayden, Ghost Girl: The True Story of a Child in Peril and the Teacher Who Saved Her Boston: Little, Brown & Co., 1991; Pamela S. Hudson, Ritual Child Abuse: Discovery, Diagnosis and Treatnient. Saratoga, Calif.: R and F Publishers, 1991; Valerie Sinason, Ed. Treating Satanist Abuse Survivors: An Invisible Trauma. Forthcoming; Oraz oczywiście artykuły o tej tematyce.

13 Catherine O'Driscoll, "'Daddy Eats Poo' Work With a Ritually Abused Boy." In Sinason, Ed. Treating Satanist Abuse Survivors, ms. p. 148.

14 Marron, Ritual Abuse, pp.74 and 77

15 Mary Kelsall, "Fostering a Ritually Abused Child." In Sinason, Ed. Treating Satanist Abuse Survivors, ms. p.171

16 Hayden, Ghost Girl, p.190.

17 Marron, Ritisal Abtac, p.95.

18 Mayer, Satan's Children, pp.38-41.

19 Charles W. Socarides, The Prenedipal Origin and Psychoanalytic Therapy of Sexual Perversions. Madison, Conn.: International Universities Press, 1988, pp. 122-23.

20 Joel French, The Secret Diary of a Satan Worshipper. Green Forest, Ariz.: New Leaf Press, 1991, p.97

21 Larry Kahanes, Cults That Kill: Probing the Underworld of Occult Crime. New York: Warner Books, 1988, p.140.

22 Ibid, p.232.

23 Lloyd deMause, 'The History of Child Assault." The Journal of Psychohistory 18(190): 1-29; Patrick Tierney, The highest Altar: The Story of Human Sacrifice. New York: Viking Press, 1989.

24 Socarides, Preoedipal Origiri, pp. 122-128, 447-470.

25 Lloyd deMause, "The Fetal Origins of History," in Foundations of Psychohistory. New York: Creative Roots, 1982, pp.244-332.

26 Jean H. Goodwin, Ed. Rediscovering Childhood Trauma; Historical Casebook and Clinical Applications. Washington, D.C.: Psychiatric Press, 1993, pp. 9S-111; David Finkeihor, et al, Nursery Crimes: Sexual Abuse in Day Care. Newbury Park, Calif.: Sage Publications, 1988.

27 Janet and Stewart Fenar, The Witches' Way: Principles, Rituals and Beliefs of Modern Witchcraft. Custer, Wash.: Phoenix Publications, 1984, p.10.

28 Michelle Smith and Lawrence Pazder, Michelle Remembers. New York: Congden & Latte's, 1980, p.91.

29 Ibid, p.160.

30 John Toland, the Rising Sun: The Decline and Fall of the Japanese Empire, 1936-1 94s, New York: Random House, 1970, p.112.

31 DeMause, Foundations, pp- 93-98.

32 Martin van Creveld, The Transformation of War. New York: The Free Press, 1991, p. 179.

33 See DeMause, "History of Child Assault, p. 19.

34 Dennis P. Hughes, Human Sacrifice in Ancient Greece. London: Routledge, 1991; Ralph Merrifield, The Archaeology of Ritual and Magic. New York: New Amsterdam, 1987, pp. 22-25

 


Komentarz autora witryny www.proroctwa.com

Z pewnością wielu Chrześcijan uzna ten artykuł za nie budujący, ponieważ nie ma w nim nic o Chrystusie i Jego miłości do swego ludu. Niemniej uważam, że informacje tego typu są są konieczne. Jako Chrześcijanie musimy wiedzieć, dlaczego jest nam potrzebne Królestwo Boże i z jakich przyczyn Jezus, sam będący ofiarą sadystycznych tortur osobiście wybije olbrzymią część ludzkości i w ten sposób utoruje ludziom przestrzegających Jego przykazań drogę do królestwa w którym ani bólu ani krzyku już nie będzie.

Artykuł DeMause'a ujawnia zaledwie wierzchołek olbrzymiej góry lodowej. Ale DeMause najwyraźniej nie rozumie, kto stoi za owymi okropnościami i dlaczego jest to tak masowe.

Opisałem znacznie wcześniej wiele incydentów ukazujących owe działania.

Oto linki:

http://www.zbawienie.com/satanizm.htm

http://www.zbawienie.com/magia.htm

Ponieważ szatan rządzi światem, dlatego wybiera on do kontrolowanych przez siebie rządów ludzi 'właściwych', którzy są jemu posłuszni oraz takich, którzy są podatni na tego typu rozrywki oraz uciechy.

Owe rozrywki to także główna radość demonów. Takie rozrywki sług szatana także gwarantują milczenie. Kto z uczestników takich orgii czy rytuałów odważy się publicznie ujawniać te rzeczy? Dlatego tak niewiele o tym wiemy i jedynie przypadkowe fragmenty informacji docierają do nas, najczęściej zniekształcone i skrzętnie skrywające źródła owego bestialstwa.

Najczęściej zarzuca się mnie, że przesadzam. Prawdą jest to, że nie zawsze piszę o tym, o czym już wiem, ponieważ niektóre informacje są rzeczywiście trudne do uwierzenia.

Tym razem postawię kawę na ławę. Beż jakiekolwiek koloryzacji.

Autor tego artykułu uważa, że chodzi w wojnach o odrodzenie narodów.

Nic dalszego od prawdy!

Wojny są źródłem największych nieszczęść i ludzkość, gdyby nie władza szatana, narody nie wikłałaby się w jakiekolwiek konflikty zbrojne na większą skalę.

Wojny w świecie szatana spełniają dwie główne role.

W tym linku mamy liczbę ofiar w II WŚ - http://pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_w_II_wojnie_%C5%9Bwiatowej

Teraz wyobraźmy sobie, jakie potworne wydarzenia i na jaką skalę działy się podczas II WŚ? Katyń, Auschwitz, Nankin czy wiele innych miejsc sadystycznych zbrodni i miejsc niewypowiedzianych cierpień. Oczywiście o szatańskich krwawych orgiach media nie wspominają i solidarnie milczą.

Niemcy stracili około 5 milionów populacji cywilnej. Czyżby Rosjanie zgotowali im taką rzeź? Czy wojska USA także brały udział w tej zbrodni? Pewne źródła mówią o znacznie większej ilości ofiar cywilnych, przekraczających grubo 10 milionów.

Znana jest masakra Drezna przez aliantów - ponad pół miliona cywilnej ludności zamieniono w popiół. Hiroszima i Nagasaki to kolejne przykłady 'humanitaryzmu' Zachodu!

Ale to są jedynie małe ilości ofiar - raptem ponad milion ludzi. Gdzie zginęła reszta? W jakich okolicznościach?

W tym linku jest artykuł ukazujący ciemna stronę Zachodu podczas II WŚ. Tłumaczenie Google.

Opisy są równie przerażające, jak opisy powyższego artykułu.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ stoimy na progu III Wojny Światowej, która zanosi się na najokrutniejszy atak na Chrześcijaństwo. Co ciekawe, nikt w pro wojennych mediach i pośród rządzących jakoś na alarm nie bije i pozornie wszystko wygląda normalnie.

Wojna wydaje się być nieunikniona ponieważ trwa międzynarodowa manipulacja w tym kierunku i manipulacja ta nie ustaje. Moze dojść do sytuacji tak drastycznej, tak masowych mordów i tortur, jakich świat jeszcze nie widział.

Podczas II WŚ satanizm nie był tak rozpowszechniony jak dzisiaj i nie było tak zmasowanej znieczulicy na ludzkie cierpienia, jaką możemy zaobserwować w chwili obecnej. Zanosi się na bezprecedensową tragedię masowego przelewu najczęściej niewinnej krwi w imię... szatana.

Oto dlaczego potrzebne jest nam Królestwo Boże.

 

Napisano: 19 Listopada 2011

Ostatnie uaktualnienie: 19 Listopada 2011