1

"Mrugnął do mnie i skinął ręką,
prosząc z uśmiechem bym się go nie lękał."
—Działo się to w Wigilię, Clement C. Moore

WIELKI OSZUST

Artykuł nadesłany przez jednego ze stałych czytelników.

 

UWAGA: Ten artykuł dostępny jest również w formie drukowanej broszury na

www.av1611.org/tracts/index.html

 

1 • PRZEDMIOT
A kto by zgorszył jednego z tych maluczkich, którzy wierzą, temu lepiej by było,
by zawiesić na jego szyi kamień młyński, a jego wrzucić do morza. (Mk 9, 42)

 

Kim tak NAPRAWDĘ jest człowiek, którego czule nazywamy świętym Mikołajem?

Co TAK NAPRAWDĘ o nim wiemy?

Czy św. Mikołaj to po prostu taki jeden wesoły, łagodny i przyjazny gość?

A może stary, dobry św. Mikołaj coś, lub kogoś przed nami ukrywa?
Zanim zajmiemy się św. Mikołajem, przywołajmy najpierw kilka biblijnych faktów:

• Biblia jasno mówi o istnieniu potężnej, zbuntowanej, wnikliwej i nikczemnej istoty zwanej Diabłem, Lucyferem bądź Szatanem.
I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany Diabłem i Szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. (Ap 12, 9)

• Biblia mówi, że Szatan zbuntował się przeciw Bogu. Szatan zbuntował się, ponieważ pragnie być jak Bóg. Jego misją jest zdetronizowanie Boga oraz przekonanie ludzkości do buntu przeciw Bogu.
12 O, jakże spadłeś z nieba, Lucyferze, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!
13 A przecież mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy.
14 Wzniosę się ponad szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym. (Iz 14, 12-14)

• Biblia mówi nam, że pierwszym celem Szatana są ci najbardziej bezbronni. W Ewangelii św. Łukasza (Łk 10, 18) Jezus Chrystus porównuje Szatana do błyskawicy: „Oto Szatan, jak błyskawica, spadł z nieba”. Błyskawica, tak jak Szatan, zawsze porusza się po linii najmniejszego oporu. Biblia porównuje diabła również do "ryczącego lwa”. Lew jest łowcą możliwości. Lew rozgląda się za łatwą ofiarą - taką, która będzie ranna, najmłodsza, najmniejsza, lub najsłabsza, bo właśnie taka nie będzie w stanie uciec lub walczyć. Tak samo jest z Szatanem. Aktywnie "szuka" tych, których "może pochłonąć".
Bądźcie trzeźwi, czuwajcie, gdyż przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło niczym lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć: (1 P 5, 8)

Wielki niemiecki reformator Marcin Luter w Rozmowach przy stole napisał:

„Diabeł zsyła na nas plagi i katusze wtedy, gdy jesteśmy najbardziej wrażliwi i słabi. W Raju nie napadł na Adama, ale na Ewę."
(Rozmowy przy stole Marcina Lutra, #424)

Najbardziej bezbronne są nasze dzieci. One stawiają najmniejszy opór. To nie przypadek, że Pan Jezus Chrystus kilkukrotnie przestrzega nas przed wyrządzeniem krzywdy tym „małym".
1 W owym czasie przystąpili uczniowie do Jezusa, pytając: Kto też jest największy w Królestwie Niebios?
2 A On, przywoławszy do siebie małe dziecię, postawił je wśród nich.
3 I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jak małe dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.
4 Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios.
5 A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje.
6 Kto zaś urazi jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, lepiej będzie dla niego, aby mu zawieszono u szyi kamień młyński i utopiono go w głębi morza. (Mt 18, 1-6)

Pan Jezus zaprasza i zachęca małe dzieci, aby do Niego przyszły. To właśnie te najmłodsze lata przynoszą najwięcej duchowych owoców w całym życiu człowieka.

13 I przynosili do niego dzieci, aby ich dotknął, ale uczniowie gromili ich.
14 Gdy Jezus to spostrzegł, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im, albowiem takich jest Królestwo Boże.
15 Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego. (Mk 10, 13-15)
15 Przynieśli też do niego i dzieci, aby się ich dotknął. A widząc to, uczniowie Jego gromili ich.
16 Jezus zaś przywołał je i rzekł: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im. Albowiem do takich należy Królestwo Boże.
17 Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego. (Łk 18, 15-17)

Przeciętny człowiek jest najbardziej skłonny przyjąć i zaufać Panu Jezusowi właśnie w okresie dzieciństwa. Każdy pracujący na rzecz Kościoła wie, że dzieci są bardzo otwarte na Ewangelię Jezusa Chrystusa. Taka prosta wiara leży w naturze dzieci. Później, jak czytamy w Ewangelii św. Mateusza (Mt 10, 15), stajemy się starsi i naszym życiem zaczynają dominować zmysłowe, młodzieńcze żądze oraz logiczny, cielesny umysł. Wówczas nasze serce staje się zatwardziałe i niewzruszone na duchowe sprawy Boże.

Badacze z Barna Research Group opublikowali wyniki ankiety przeprowadzonej wśród nastolatków. Projekt nosi tytuł Nastolatki Trzeciego Tysiąclecia. W sekcji „Obalanie Mitów” tego raportu czytamy:

Mit: lata nastoletnie są ewangelicznie produktywne.
Rzeczywistość: jeśli nie są ocaleni przed 13 rokiem życia, to w przyszłości ich szanse na ocalenie są znikome. (Barna 65)

W raporcie stwierdzono również, że "dane jednoznacznie wskazują na to, że główne lata ewangeliczne przypadają na okres przed-nastoletni." (Barna 65)

Jeśli najbardziej produktywnym okresem zbawienia jest okres przed-nastoletni, to okres przed-nastoletni jest również okresem największej bezbronności - czy to więc nie logiczne, że Szatan dokona ataku właśnie wtedy? Czyż nie dostrzegamy tego przejmującego dowodu ataku Szatana na nasze dzieci? Od zmysłowej, przesyconej seksem muzyki Britney Spears lub Nsync po okultyzm i czary Harry'ego Pottera - na nasze dzieci wszędzie czyhają pułapki. Atakowane są poprzez telewizję, muzykę, internet, rówieśników, szkoły - Szatan szuka każdej możliwej okazji, aby „pochłonąć nasze dzieci”.
Czujność wielu rodziców została uśpiona z powodu fałszywego przekonania, że niewinność dzieci jest odporna na ataki Szatana. Panuje takie dziwne poczucie bezpieczeństwa, które pozwala ludziom myśleć, że dzieci kiedyś "z tego wyrosną", albo, że "muszą się wyszumieć", albo, że "takie są dzieci". Biblia jednak przedstawia sprawę zupełnie inaczej. W 9 rozdziale Ewangelii św. Marka opisane jest przerażające wydarzenie. Pewien mężczyzna przyprowadza do Pana Jezusa Chrystusa swojego opętanego syna.

17 Wtedy odpowiedział mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do ciebie syna mego, który ma ducha niemego.
18 A ten, gdziekolwiek go pochwyci, szarpie nim, a on pieni się i zgrzyta zębami i drętwieje; i mówiłem uczniom twoim, aby go wygnali, ale nie mogli.
19 A On im odrzekł, mówiąc: O rodzie bez wiary! Jak długo będę z wami? Dokąd będę was znosił? Przywiedźcie go do mnie.
20 I przywiedli go do niego. A gdy go duch ujrzał, zaraz zaczął nim szarpać, a on upadłszy na ziemię, tarzał się z pianą na ustach.
21 I zapytał ojca jego: Od jak dawna to się z nim dzieje? A on powiedział: Od dzieciństwa.
22 I często go rzucał nawet w ogień i wodę, żeby go zgubić; ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam.
23 A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego. 24 Zaraz zawołał ojciec chłopca we łzach: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu:
25 A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, zgromił ducha nieczystego i rzekł mu: Duchu niemy i głuchy! Nakazuję ci: Wyjdź z niego i już nigdy do niego nie wracaj.
26 I krzyknął, i szarpnął nim gwałtownie, po czym wyszedł; a chłopiec wyglądał jak martwy, tak iż wielu mówiło, że umarł.
27 A Jezus ujął go za rękę i podniósł go, a on powstał.
28 I gdy wrócił do domu, uczniowie jego pytali go na osobności: Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać?
29 I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę i post. (Mk 9, 17-29)

Co ciekawe, apostołowie nie mogli wygnać tego rodzaju ducha (werset 29). Jezus powiedział: „Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę i post.” O jakie opętanie więc chodziło? Czym różniło się od innych? Odpowiedzi można doszukiwać się w jedynym pytaniu, jakie zadał Pan Jezus. Jezus Chrystus zapytał: „Od jak dawna to się z nim dzieje?”, a mężczyzna odrzekł: „Od dzieciństwa”. Ten rodzaj, który tak ciężko wypędzić wkrada się do dziecka. Czy to dlatego, że to opętanie jest tak mocne i sięga tak głęboko, że pozbycie się go jest prawie niemożliwe?

W Księdze Przysłów (22, 6) Biblia wyjaśnia nam, że nakierowywanie dziecka na właściwą drogę przynosi efekty w całym jego późniejszym życiu. Te wczesne nauki są tak silne i zapadają tak głęboko, że pozostają z dzieckiem nawet kiedy zmienia się ono w dorosłego, dojrzałego człowieka.

Wychowuj dziecko odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości. (Prz 22, 6)

Ale. . . Jeśli jednak to samo dziecko jest prowadzone drogą Szatana i świata, to również może już nigdy z niej nie zejść. George Harrison, gorliwy wyznawca hinduskiego boga Kryszny zrozumiał, że ten wpływ oddziałuje przez całe życie. Harrison powiedział magazynowi Rolling Stone następujące słowa:

„Najważniejsze, żeby zdobyć dzieci. . . zwerbować cię i zrobić ci pranie mózgu, kiedy jesteś młody, a wtedy mają cię już do końca twojego życia.”
George Harrison, Beatles, (Luźna Rozmowa, magazyn Rolling Stone, str.70)

Mówi się, że proces kształtowania się dziecka dobiega końca w wieku 5 lat, może nawet szybciej. Zatem wczesne lata przed-nastoletnie, czyli lata, kiedy wierzy się jeszcze w św. Mikołaja są bez wątpienia jednym z najważniejszych formacyjnych okresów w życiu. Nie bez przyczyny mówi się, że światem rządzą ci, którzy zajmują się dziećmi.

I uwierzcie mi. . . Szatan to wie!
A to z kolei prowadzi nas do św. Mikołaja. . .

W jaki sposób św. Mikołaj wpisuje się w życie małego dziecka i jaki ma wpływ na jego psychikę? Czy na temat św. Mikołaja istnieją jakieś ukryte prawdy? Czy św. Mikołaj nie jest
przypadkiem pomysłową, subtelną (zobacz Rdz 3, 1) i pozornie nieszkodliwą próbą zakwestionowania prawdziwości Boga? Czy św. Mikołaj jest dziełem Szatana?

Pamiętacie to pozornie nieistotne pytanie, jakie wąż zadał Ewie w ogrodzie? „Naprawdę Bóg powiedział…?” Takie nieistotne… Takie proste…

A mimo wszystko tak śmiercionośne. . .

Atak Szatana nie musi od razu być przesycony złem. Wręcz przeciwnie, może być dobry, a nawet przyjemny. Subtelne kuszenie opisane w Księdze Rodzaju zdradza, co stoi za pomysłowym "dobrym i przyjemnym" przekazem Szatana.

A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł.
(Rdz 3, 6)

Zakazany owoc wydał się Ewie dobry i przyjemny, a mimo wszystko był śmiercionośny.

Diabeł jest mistrzem kamuflażu. Może sprawić, że coś wydaje się, dobre, przyjemne i niewinne, mimo że tak naprawdę niesie śmierć. W Biblii, w II Liście do Koryntian (2 Kor 11, 14) czytamy: „I nic dziwnego; wszak i sam Szatan przybiera postać anioła światłości.” Nie ujrzymy go ziejącego ogniem, z rogami na głowie i widłami w ręku. Może nam się wydawać miłym, przyjaznym facetem z „okrągłą buzią i wydatnym brzuszkiem, który trząsł się jak galaretka, kiedy się śmiał." . ."

Czy św. Mikołaj może w przebiegły sposób atakować nasze dzieci, siejąc w ich głowach wątpliwości oraz okradając je z ich Bożej, dziecięcej wiary? Szatan wie, że jeśli uda mu się w tym kluczowym okresie życia odwieść dziecko od ufania Panu Jezusowi Chrystusowi, to jego cel - wieczne potępienie w piekle - bardzo się przybliża.

Przyjrzyjmy się św. Mikołajowi. . .

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie, gdyż przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło niczym lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć: (1 P 5, 8)

 

2 • POCHODZENIE
Dzieci, ostatnia to już godzina. A słyszeliście, że ma przyjść antychryst,
lecz oto już teraz wielu antychrystów powstało. Stąd poznajemy, że to już
ostatnia godzina. (1 J 2, 18)

 

Skąd wziął się św. Mikołaj?

Najczęściej usłyszymy o nim taką legendę:

Postać dzisiejszego Mikołaja wywodzi się od katolickiego biskupa z IV wieku - świętego Mikołaja. Kult św. Mikołaja był jednym z najbardziej rozpowszechnionych ruchów religijnych. Według Charlesa W. Jonesa, historyka zajmującego się tym świętym „kult św. Mikołaja był, jeszcze przed Reformacją, najbardziej intensywnym ze wszystkich niebiblijnych kultów w chrześcijaństwie… Przed rokiem 1500 tylko we Francji, w Niemczech i w Niderlandach było w sumie 2 137 kościołów, które za patrona przyjęły św. Mikołaja.” (Charles W. Jones, „Biskup Mikołaj”. Kwartalnik Nowojorskiego Stowarzyszenia Historyków, październik 1954, tom XXXVIII Numer Cztery, str. 357)

W popularnej książce pt. Bożonarodzeniowy Almanach przeczytamy, że "Jeszcze przed pełnym rozkwitem średniowiecza do św. Mikołaja modlono się częściej niż do jakiegokolwiek innego świętego. W modlitwach ustępował miejsca chyba tylko Maryi Dziewicy i samemu Chrystusowi.” (Gerard i Patricia Del Re, Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 131)
Na tajemniczą postać św. Mikołaja składa się wiele legend oraz pełen nadprzyrodzonych wydarzeń folklor. Jedna z bardziej znanych legend głosi, iż św. Mikołaj ocalił od prostytucji trzy ubogie dziewczęta, które nie posiadały posagu, który umożliwiłby im wydanie się za mąż. Święty Mikołaj ocalił je przed zhańbieniem podarowując im złoto na posag. To dzięki niemu panny mogły wyjść za mąż jak przystało.

Kolejny niesamowity cud, który wydarzył się dzięki św. Mikołajowi związany jest z historią trzech chłopców, którzy zostali brutalnie zamordowani przez właściciela pewnej gospody. Ciała chłopców zostały poćwiartowane i zakonserwowane w beczkach. Miały trafić na stół niczego nie podejrzewających gości gospody. Święty Mikołaj oczywiście wskrzesił chłopców i ich okaleczone ciała. Święty Mikołaj, tak jak bożonarodzeniowa postać, którą dziś znamy, rozdawał biednym dzieciom prezenty. Stąd też czczony był jako patron dzieci. W średniowieczu całe setki przedstawień i obrazów opowiadały o niesamowitych wyczynach św. Mikołaja.

Później, około XVII wieku, św. Mikołaj pojawia się w Niderlandach. Legenda głosi, że to właśnie wtedy oficjalnie narodził się Sinter Klaas (dzisiejszy św. Mikołaj). Niderlandzkie dzieci rozpoczęły pewną tradycję: 5 grudnia zostawiały pod kominkiem swoje buty dla mistycznego biskupa z IV wieku - świętego Mikołaja. (Uwagi: W języku holenderskim święty Mikołaj to 'Sint Nikolass', czego uproszczoną wersją jest 'Sinter Klaas', od którego to wywodzi się angielskie 'Santa Claus'.) Następnego ranka dzieci wstawały wcześnie i pełne radości biegły sprawdzić jakie prezenty i smakołyki zostawił im w butach Sinter Klaas. Tak jak dzisiejszy św. Mikołaj, Sinter Klaas w niebywały sposób poruszał się po dachach i dostawał się do domów za pomocą komina.

Naszym następnym przystankiem jest rok 1626. Jesteśmy teraz w Nowym Świecie zwanym Ameryką. Holenderscy osadnicy, w poszukiwaniu amerykańskiego snu, wyruszyli z rodzinnego kraju i założyli kolonię zwaną Nowy Amsterdam (dzisiejszy Nowy Jork). Holenderscy koloniści szybko osiedlili się w Ameryce wnosząc do niej elementy swojej tradycji i obyczajów, w tym oczywiście Sinter Klaasa.

W grudniu 1809 roku amerykański eseista Washington Irving wydał popularną satyrę opowiadającą o holenderskich korzeniach Nowego Jorku. I tak, bardziej niż jakiekolwiek inne wydarzenie, „Historia Knickerbockera” Irvinga zasługuje na miano twórcy współczesnego św. Mikołaja. Publiczna inauguracja św. Mikołaja dokonała się przez poniższy fragment z satyry. Nikomu wtedy nie przyszło do głowy, że te słowa już wkrótce nabiorą niezwykle ważnego znaczenia.
Mędrcowi Olloffe przyśnił się sen - św. Mikołaj przejeżdżał nad wierzchołkami drzew w tym samym wozie, którym co roku rozwozi dzieciom prezenty.
. . A kiedy św. Mikołaj dopalił swoją fajkę, zawinął ją we wstążkę od kapelusza i, kładąc palec przy nosie, podarował Van Kortlandowi bardzo wymowne spojrzenie. Później wsiadł do wozu, wzbił się nad drzewa i zniknął. (Washington Irving, Historia Nowego Jorku Według Knickerbockera, Nowy Jork: Frederick Ungar Publishing Co., 1928, str. 50)

I to już w tamtym okresie zrodziła się ta nabożna ceremonia, której wśród rodzin słusznego pochodzenia dopełnia się do dziś: w wigilię św. Mikołaja na kominie zawsze wiesza się skarpetę, która przez noc w cudowny sposób wypełnia się podarkami, bo przecież św. Mikołaj od zawsze znany jest z tego, że obdarowuje, szczególnie dzieci. (Irving, Washington. Historia Nowego Jorku Według Knickerbockera, Nowy Jork: Frederick Ungar Publishing Co., 1928, str. 68)

Wyjaśniając historię św. Mikołaja należy też zatrzymać się przy twórczości nowojorskiego profesora teologii, dr Clementa Clarke Moore'a. W 1822 roku, zainspirowany portretem wesołego św. Mikołaja, jaki nakreślił Irving, dr Moore napisał prosty wiersz pt. "Wizyta św. Mikołaja", który podarował swoim dzieciom jako bożonarodzeniowy prezent. Dr Moore nie planował opublikować wiersza, ale w 1823 jego przyjaciel wydał go anonimowo w gazecie Troy Sentinel. Niezwykle popularny wiersz Moore’a był iskrą zapalną całego szaleństwa związanego ze św. Mikołajem. Św. Mikołaj szybko obiegł całą Amerykę. Później wiersz przemianowano na dobrze znane dziś „Działo się to w Wigilię”.

Ostatni element postaci dzisiejszego św. Mikołaja, czyli jego wizerunek, pojawił się około roku 1863 i wyszedł spod artystycznej ręki rysownika Thomasa Nasta. Świat ujrzał twarz św. Mikołaja po raz pierwszy, kiedy zainspirowany wierszem Moore’a Nast opublikował wykonane przez siebie ilustracje w gazecie Harper's Weekly. Św. Mikołaj Nasta był przysadzisty, poważny i przypominał gnoma. Ubrany był w płowy kożuch i wcale nie przypominał dzisiejszego kolorowego i wesołego Mikołaja. To jednak ta sama postać.

Przyjrzyjmy się nieco bliżej tradycyjnej opowieści o św. Mikołaju. . .

Tajemniczy św. Mikołaj.

Pierwszym problemem w całej historii o św. Mikołaju jest… sam św. Mikołaj. Nie ma praktycznie żadnych dowodów na to, że ktoś taki jak św. Mikołaj w ogóle istniał.

Nie dysponujemy żadnym dokumentem historycznym, dlatego też nie ma potwierdzonych informacji dotyczących św. Mikołaja. Wiemy jedynie, że prawdopodobnie żył w IV wieku i był biskupem Miry. . .
(„Święty Mikołaj”, Encyklopedia Britannica 99)

Mikołaj, święty (IV w.), prałat chrześcijański, patron Rosji, tradycyjnie kojarzony z obchodami świąt Bożego Narodzenia. Fakty z jego życia są zawiłe oraz historycznie niepotwierdzone.
(„Mikołaj, święty" Encyklopedia Microsoft Encarta 99)

O prawdziwym św. Mikołaju niestety wiadomo niewiele. Na temat tego popularnego świętego powstała niezliczona liczba legend, ale dostępnych dowodów historycznych jest niewiele. (Gerard i Patricia Del Re. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 130)

W 1969 roku postanowiono ostatecznie uporać się z bajką o św. Mikołaju. Św. Mikołaj znajduje się wśród najbardziej popularnych i otoczonych największą czcią świętych w Kościele Rzymskokatolickim. Nie zmienia to jednak faktu, że papież Paweł VI wydał dekret, który usuwał z katolickiego kalendarza święto św. Mikołaja.. Agencja Upi Wire Services doniosła, że św. Mikołaj oraz 40 innych świętych zostało usuniętych ponieważ "istniały wątpliwości, co do tego, czy kiedykolwiek istnieli". („Papież Wyprasza 40 Świętych
Z Oficjalnego Kalendarza Kościoła.” UPI Wire Services.
<www.stnicholascenter.org/Brix?pageID=389> )

Z powodu braku wiarygodnych dokumentów dotyczących życia świętego, papież Paweł VI nakazał usunąć święto św. Mikołaja w 1969 roku. („Święty Mikołaj” Encyklopedia Microsoft Encarta 99)

Kolejnym miażdżącym błędem w tradycyjnej legendzie pt. "Św. Mikołaj przybywa do Ameryki" jest Historia Nowego Jorku Irvinga. Irving twierdzi, że to wcześni osadnicy holenderscy zaszczepili legendę o Sinter Klaasie w Ameryce. Jest jeden mały problem - to historyczne kłamstwo. Prawdą jest, że Irving, znany autor takich klasyków jak Rip Van WInkle i Legenda o Sennej Kotlinie, które są utworami fikcyjnymi, nigdy nie chciał, żeby Historia Nowego Jorku odebrana była jako źródło historyczne. Utwór miał był jedynie zabawną satyrą. Nawet pseudonim Diedrich Knickerbocker, pod którym Irving wydał Historię miał przyczynić się do satyrycznego i humorystycznego wydźwięku utworu.

W październiku 1954 roku, wybitny historyk analizujący opowieści o św. Mikołaju, Charles W. Jones, opublikował w prestiżowym Kwartalniku Nowojorskiego Stowarzyszenia Historycznego rozprawę, w której obnażył nieścisłości historyczne w Historii Nowego Jorku według Knickerbockera Irvinga. Jones dowiódł, że Holendrzy zakładający Nowy Amsterdam byli zreformowanymi chrześcijanami, dla których czczenie świętych było nikczemną herezją, szczególnie jeśli chodziło o św. Mikołaja. Jones dotarł do oryginalnych dokumentów, w których pierwsi Holendrzy ustanawiali "bardzo surowe" prawa zakazujące jakichkolwiek obchodów związanych ze św. Mikołajem. Jones dodał, że "nie ma zapisów świadczących o tym, że ktokolwiek złamał te prawa.” Każdy, kto poszukuje prawdziwej historii o św. Mikołaju powinien wnikliwie zapoznać się z przekonującą analizą Jonesa. Poniższe cytaty pochodzą z rozprawy Jonesa:

Praktycznie każdy powtarza tę historię [Holendrzy o św. Mikołaju]. . . Ale kiedy spojrzeć na dowody, czyli gazety, magazyny, pamiętniki, książki, ulotki, muzykę, rzeźby oraz handel tamtych czasów, to obraz ten się nie potwierdza. (Jones, Charles. W. „Św. Mikołaj Knickerbockera.” Kwartalnik Nowojorskiego Stowarzyszenia Historycznego, październik 1954, Tom XXXVIII Numer Cztery, str. 362)

Nie ma żadnych dowodów na to, że św. Mikołaj znany był w Nowym Amsterdamie. Nie ma też dowodów na to, aby słyszano o nim przez kolejne 100 lat. . . (Jones, Charles. W. „Św. Mikołaj Knickerbockersa.” Kwartalnik Nowojorskiego Stowarzyszenia Historycznego, październik 1954, Tom XXXVIII Numer Cztery, str. 362)

Dowody na istnienie św. Mikołaja nie przejawiały się w żadnej formie w czasach panowania Holendrów. Nie pojawiły się również przez cały wiek XVII i XVIII aż do 1773 roku. (Jones, Charles. W. „Św. Mikołaj Knickerbockersa.” Kwartalnik Nowojorskiego Stowarzyszenia Historycznego, październik 1954, Tom XXXVIII Numer Cztery, str. 362)
To jeszcze nie wszystko. Również i tradycyjna bajka o tym, że św. Mikołaj jest zanglicyzowaną wersją holenderskiego Sinter Klaasa jest nieprawdziwa. Jones pisze: "Tak się składa, że św. Mikołaj nie jest typowo holenderską postacią. Taka sama postać obecna była również w Szwajcarii i południowych Niemczech." (Jones, Charles. W. „Św. Mikołaj Knickerbockersa.” Kwartalnik Nowojorskiego Stowarzyszenia Historycznego, październik 1954, Tom XXXVIII Numer Cztery, str. 366)

Jeśli skonfrontować opowieść o św. Mikołaju z historycznymi faktami, to okazuje się, że jest w niej tak wiele rażących błędów, iż można ją zakwalifikować jako jeden z największych przekrętów w historii.
Gwoździem do trumny całej tej opowieści jest przekonanie, że dzisiejsza postać św. Mikołaja to naprawdę biskup-mistyk z IV wieku. Ustaliliśmy już wcześniej, że nie ma żadnych historycznych dowodów, które potwierdzałyby, że ktoś taki jak biskup Mikołaj w ogóle istniał. Zignorujmy jednak na chwilę ten fakt i sprawdźmy czy historia współczesnego św. Mikołaja i historia Mikołaja biskupa mają ze sobą cokolwiek wspólnego.
Prawda jest taka, że nie ma nic, co łączyłoby ze sobą te dwie postacie. Nic. Kopletne zero.
Zip. Nada. Każdy, kto na poważnie zajmuje się badaniem pochodzenia św. Mikołaja potwierdzi ten fakt. Przykładów są setki. Oto kilka z nich:

Lata badań potwierdziły początkowe wątpliwości: Zgadza się, św. Mikołaj (Santa Claus) jest amerykanizmem, ale nie katolickiego świętego. Ta opowieść, która niesie się już od stulecia jest po prostu nieprawdziwa. . .
(Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str.. 5,7)

Rozwiązanie dylematu sprowadzało się do przeniesienia wizyty tajemniczego mężczyzny, którego Holendrzy nazywali Santa Claus, z 5 grudnia na Boże Narodzenie. Wprowadziło to jednak radykalną zmianę jeśli chodzi o samą postać. Nie było to jedynie "przebranie”. Historyczny święty został zamieniony na kompletnie inną postać. . .Poza chrześcijańskim imieniem nie łączy ich już nic. (Weiser, Francis X. Przewodnik po Chrześcijańskich Świętach i Tradycjach. Nowy Jork: Harcourt, Brace & World, Inc., 1952, str. 114)

Mimo iż to Holendrzy przywieźli ze sobą Sinta Claesa [sic] do Nowego Świata w XVII wieku, Santa Claus narodził się dopiero w XIX wieku i to jako amerykańska, a nie holenderska postać. . . Gdyby Mikołaj - biskup asceta pochodzący z Azji Mniejszej IV wieku ujrzałby współczesnego św. Mikołaja, to nie odgadłby kto to jest. (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 138,141)

Kolejnym słabym punktem legendy o św. Mikołaju jest data 25 grudnia. Święto św. Mikołaja oraz jego wizyta w domach przypada 6 (fikcyjna data jego śmierci), a nie 25 grudnia. Nawet dziś Mikołajki oraz Dzień Sinter Klaasa nadal obchodzi się 6 grudnia. Św. Mikołaj nigdy nie miał nic wspólnego z 25 grudnia.

Cała ta historia jakoby dzisiejszy przynoszący prezenty św. Mikołaj był katolickim świętym jest po prostu zmyśloną bajką.

Skąd wziął się św. Mikołaj?

Praktycznie wszyscy badacze św. Mikołaja zgadają się co do tego, iż niektóre z elementów tej postaci zostały zapożyczone z nordyckiej [skandynawskiej] mitologii.

Encyklopedia Britannica tak opisuje rolę nordyckiej mitologii w życiu św. Mikołaja:

Sinterklaas został przyjęty przez angielskojęzyczną większość pod imieniem Santa Claus, a legenda o życzliwym staruszku zlała się ze staronordyckimi opowieściami o magiku, który niegrzeczne dzieci karał a grzeczne nagradzał prezentami.
("Santa Claus" Encyklopedia Britannica 99)

Niektórzy badacze utożsamiają Mikołaja z nordyckim bogiem Odynem lub Wodanem. Crichton opisuje Odyna jako boga podróżującego niebem na ośmionogim białym koniu - Sleipnirze. (Św. Mikołaj początkowo miał osiem reniferów, Rudolf był dziewiąty). Odyn żył w Valhalli (na północy) i miał długą, białą brodę. Odyn przelatywał niebem podczas przesilenia zimowego (21-25 grudnia). To również wtedy nagradzał dobre dzieci i karał te niegrzeczne. (Crichton, Robin. Kim Jest Santa Claus? Prawda o Żyjącej Legendzie. Bath: The Bath Press, 1987, str. 55-56)

Mitolog Helene Adeline Guerber prezentuje bardzo przekonujący opis, sugerujący iż korzenie św. Mikołaja sięgają nordyckiego boga Thora:

Thor był bogiem chłopów i pospólstwa. Portretowany był jako wesoły i przyjazny starszy pan masywnej postury noszący długą, białą brodę. Jego żywiołem był ogień, a kolorem czerwień. Wierzono, że grzmot i huk piorunów powstawał w wyniku przejazdu jego rydwanu. Thor jako jedyny z bogów nigdy nie jeździł konno, lecz zasiadał w rydwanie zaprzężonym w dwa białe kozły (Crackera i Gnashera). Walczył z gigantami z lodu i śniegu, dlatego też stał się bogiem świąt zimowych (Jul). Podobno żył na północy, gdzie pośród lodowców stał jego pałac. Nasi pogańscy praojcowie uważali go za wesołego i przyjaznego boga, który nigdy nie wyrządzał krzywdy ludziom, a raczej pomagał i chronił ich. W każdym domu było miejsce poświęcone Thorowi - był nim kominek, przez który bóg rzekomo schodził i przemieniał się w ogień - swój żywioł. (Guerber, H.A. Mity Północy. Nowy Jork: American Book Company, 1895, str. 61)

Trudno nie zauważyć nadzwyczajnych cech, które łączą św. Mikołaja i Thora.

• Wesoły i przyjazny starszy pan o masywnej posturze.
• Z długą, białą brodą.
• Żywioł - ogień; kolor - czerwony.
• Jeździł rydwanem zaprzężonym w dwa białe kozły o imieniu Cracker i Gnasher.
• Był bogiem Jul. (Jul - święta zimowe; okres Bożego Narodzenia).
• Mieszkał na północy (na biegunie północnym).
• Uważany był za wesołego i przyjaznego boga.
• Był dobry dla ludzi.
• Jego szczególnym miejscem był kominek.
• Schodził kominem do swojego żywiołu - ognia.

Nawet dziś w Szwecji Thor utożsamiany jest ze św. Mikołajem. W książce pt. Historia Bożonarodzeniowych Symboli czytamy:

Dzieci w Szwecji z niecierpliwością czekają na Jultomtena - gnoma, którego sanie ciągną Julbockery- kozły boga piorunów, Thora. W swoim czerwonym ubraniu i czapce oraz z wypchanym worem na plecach wygląda zupełnie jak współczesny św. Mikołaj. (Barth, Edna. Ostrokrzew, Renifer i Kolorowe Światełka, Historia Bożonarodzeniowych Symboli. Nowy Jork: Clarion Books, 1971, str. 49)

Thor był prawdopodobnie najbardziej czczonym pogańskim bogiem w historii. Jego autorytet był duży, co szczególnie przejawia się w anglosaskiej nazwie piątego dnia tygodnia, który został nazwany właśnie na jego cześć (czwartek - ang. Thursday = Thor’s day = dzień Thora).

Jest w tym trochę ironii, że symbolem Thora był młot. Młot jest również symbolicznym narzędziem św. Mikołaja, który jest przecież cieślą. Warto też wspomnieć, że pomocnikami Thora były elfy, które tak jak elfy św. Mikołaja, były zręcznymi rzemieślnikami. To właśnie elfy stworzyły magiczny młot Thora.

W Przewodniku po Chrześcijańskich Świętach i Tradycjach Francis Weiser doszukuje się początków św. Mikołaja właśnie u Thora: „Za imieniem Santa Claus tak naprawdę stoi postać pogańskiego, germańskiego boga Thora.” (Weiser, Francis X. Przewodnik po Chrześcijańskich Świętach i Tradycjach. Nowy Jork: Harcourt, Brace & World, Inc., 1952, str. 113)

Po wyliczeniu kilka wspólnych atrybutów Thora i św. Mikołaja, Weiser podsumowuje dyskusję w ten sposób:

Thor dał początek naszemu św. Mikołajowi. . . . Jednak poza chrześcijańskim imieniem, które odziedziczył po świętym biskupie, nasz św. Mikołaj nie ma z nim już nic wspólnego. (Weiser, Francis X. Przewodnik po Chrześcijańskich Świętach i Tradycjach. Nowy Jork: Harcourt, Brace & World, Inc., 1952, str. 114)
Kolejną ciekawą cechą Thora zajmuje się H.R. Ellis Davidson w Mitologii Skandynawskiej:
„W ostatnich dniach pogaństwach to właśnie Thor uznawany był za największego antagonistę Chrystusa.” (Davidson, H.R. Ellis. Mitologia Skandynawska. Nowy Jork: Peter Bedrick Books, 1982, str. 133) Gdyby ktoś nie wiedział: ‘antagonista’ to wróg, rywal bądź przeciwnik.

Dziwne cechy charakterystyczne zarówno dla Thora jak i św. Mikołaja to nie przypadek.

Są cechy św. Mikołaja, które zdecydowanie pochodzą z nordyckiej mitologii; są też takie, którym należy się przyjrzeć jeszcze bardziej.

Jest pewien wycinek z życia św. Mikołaja, który został wyparty przez czas i tradycję. Mało kto wie, że przez większość swojego życia św. Mikołaj miał niezwykłego pomocnika, bądź też kompana, który znany był pod wieloma różnymi imionami lub pseudonimami. Znany był jako Knecht Rupprecht; Pelznickle; Ru-Klas; Swarthy; Dark One; Mroczny Pomocnik; Czarny Piotr; Hans Trapp; Krampus; Grampus; Zwarte Piets; Furry Nicholas; Rough Nicholas; Schimmelreiter; Klapperbock; Julebuk itd.

Zmieniały się tylko imiona. Jego pozycja pozostawała niezmienna.

Innymi tytułami, którymi obdarowywano kompana św. Mikołaja były: demon, zły numer jeden, diabeł lub Szatan. Jednym z jego mrocznych zadań było karanie dzieci i „wciąganie ich do piekła”.

Przytoczone niżej cytaty świadczą o tym, że "diabeł" towarzyszący św. Mikołajowi nie jest wymysłem, a udokumentowanym faktem. W każdej zapowiedzi św. Mikołaja pojawia się ta mroczna i diabelska postać.

To Christkind (św. Mikołaj w Niemczech) przynosi prezenty. Towarzyszy mu jeden z wielu diabelskich towarzyszy: Knecht Rupprecht, Pelznickle, Ru-Klas. . . (Del Re, Gerard and Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 70)

W wielu miejscach w Niemczech w rozdawaniu prezentów Christkindowi pomaga demon Hans Trapp. . . (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 75)

Jeszcze inny bożonarodzeniowy demon z Dolnej Austrii - Krampus bądź Grampus - towarzyszy św. Mikołajowi 6 grudnia. (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 94)

Podobnie jak Santa, Sinterklaas bądź Mroczny Pomocnik również mieli ten dziwny zwyczaj wchodzenia do domów przez komin. . . (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 102)

W Sarajewie w Bośni św. Mikołaj roznosi prezenty dzieciom mimo panującej wojny i ostrzałów. Towarzyszy mu mały, czarny diabeł, którego boją się dzieci. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 102)

Ruprecht odgrywa tu rolę straszydła: czarnego, owłosionego, kanibalistycznego koszmaru z rogami i kijem. Jest wcieleniem zła; terrorem, który spada na dzieci, które nie nauczyły się jakiejś modlitwy lub nie odrobiły lekcji. Był piekłem na ziemi. (Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 155)

W Holandii Sinterklaas nosił czerwoną szatę, jeździł na białym koniu nosił worek pełen prezentów, które upychał w skarpetach pozostawionych przez dzieci. W tradycji holenderskiej przed Sinterklaasem przybywał jego złowieszczy asystent, Czarny Piotruś, którego zadaniem było wyszukiwanie niegrzecznych chłopców i dziewczynek, które to prezentów nie otrzymają. ("Historia św. Mikołaja," <www.christmas-decorations-gifts-store.com/history_of_santa.htm?> )

Chrześcijańska postać św. Mikołaja zastąpiła bądź przyjęła elementy różnych pogańskich postaci, które rozdawały prezenty, takich jak np. rzymska Befana, germańska Berchta lub Knecht Ruprecht. . . Przedstawiano go w czerwonej, biskupiej szacie. Mówiło się, że towarzyszy mu Czarny Piotr - elf, który chłostał niegrzeczne dzieci. ("Święty Mikołaj " Encyklopedia Microsoft Encarta 99)

Historyk zajmujący się Bożym Narodzeniem, Miles Clement, mówi że "nie udzielono jeszcze żadnego zadowalającego wytłumaczenia" jeśli chodzi o pochodzenie demonów i diabłów pojawiających się u boku św. Mikołaja.

W ogóle trudno udzielić jakiegokolwiek zadowalającego wytłumaczenia nawet na temat samego Mikołaja oraz jego związku z biskupem z IV wieku oraz innymi postaciami. (Miles, Clement A. Boże Narodzenie w Obrzędach i Tradycjach Chrześcijańskich i Pogańskich. Nowy Jork: Frederick A. Stokes Company, 1912, str. 232)

A może jednak jest jakieś satysfakcjonujące wytłumaczenie. Czytajmy dalej.

Ustaliliśmy już wcześniej, że dzisiejsza postać św. Mikołaja oraz faktyczny św. Mikołaj to dwie zupełnie różne postacie. Św. Mikołaj, którego dziś znamy jest niski i przysadzisty, ma długą brodę i nosi kożuch. Legenda o św. Mikołaju głosi, iż był to człowiek wysoki, szczupły, który nosił schludne religijne szaty. Trudno o większy kontrast.

Gdyby Mikołaj - biskup asceta pochodzący z Azji Mniejszej ujrzał współczesnego św. Mikołaja, to nie odgadłby kim jest. (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 138,141)

Trudno powiedzieć, aby legendy o św. Mikołaju dawały początek postaci dzisiejszego św. Mikołaja, gdyż poza imieniem postacie te są skrajnie różne. (Walsh, William S. Historia Świętego Mikołaja. Detroit: Gale Research Company, 1970, str. 54)

Co ciekawe, nasz Mikołaj to nie św. Mikołaj, biskup, ale jego Mroczny Pomocnik!

Niemieckie dzieci grają czasem w gry, w których sam św. Mikołaj jest Mrocznym Pomocnikiem, diabłem, który chce ukarać dzieci, ale powstrzymuje go przed tym Chrystus. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 105)

Czarny Piotruś, ‘dziadek' naszego współczesnego św. Mikołaja, znany w Holandii jako Zwarte Piet to osiemnastowieczny odpowiednik postaci obecnej w Niemczech i jest jego szamańskim przodkiem - ma rogi, odziany jest w futro, wygląda przeraźliwie i trudno o nim powiedzieć, aby był miły dla dzieci. Mimo iż przedstawiany jest jako pomocnik św. Mikołaja, w wielu wioskach ci dwaj tworzą tak naprawdę jedną postać. Postać ta nosi wówczas imię Mikołaj lub Klaus, ale swoim okropnym wyglądem przypomina bardziej Mrocznego Pomocnika. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 98)

Za twórcę współczesnego wizerunku św. Mikołaja słusznie uważa się Thomasa Nasta. Artysta nie wzorował się jednak na biskupie św. Mikołaju, ale na jego mrocznym towarzyszu o imieniu Pelznickle.

Bożonarodzeniowy demon, Knecht Rupprecht, pojawił się po raz pierwszy w sztuce z 1668 roku i został uznany przez Kościół Katolicki jako zło w 1680 roku. . . Holendrom zamieszkującym Pennsylwanię znany jest jako Belsnickel. Inne imiona, którymi nazywa się tę postać to Pelznickle, "Futrzany Mikołaj” lub "Zły Mikołaj”. Imiona te sugerują, że postaci tej nie uważa się jedynie za towarzysza św. Mikołaja, lecz traktuje się ją jak jego kopię.. (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 93,94)

Autor biografii Thomasa Nasta, Albert Bigelow Paine dokumentuje, że postać Nasta to nie Mikołaj, a Pelznickle.

Aczkolwiek w Wigilię, zarówno do katolików jak i protestantów, przychodził niemiecki św. Mikołaj, Pelze-Nicol, który prowadził dziecko przebrane za Christkinda irozdawał zabawki, słodycze i rózgi, według instrukcji rodziców. To Pelze-Nicol - gruby, brodaty, odziany w kożuch starszy pan który był początkową koncepcją wizerunku św. Mikołaja. (Paine, Albert Bigelow. Thomas Nast: Jego Czasy i Rysunki. Nowy Jork: Chelsea House, 1980, str. 6)

Również Tony van Renterghem, autor i historyk zajmujący się św. Mikołajem, potwierdza, iż postacią, którą sportretował Nast nie był św. Mikołaj a Czarny Piotruś - diabeł.
Thomasowi Nastowi przypadło zadanie narysowania św. Mikołaja. Nie mając zielonego pojęcia jak mógłby wyglądać, artysta narysował go jako niską, odzianą w futro i przypominającą trolla postać, którą znał ze swojego dzieciństwa w Bawarii. Postać ta prawie niczym nie przypominała wysokiego holenderskiego Sinterklaasa, który tradycyjnie przedstawiany był jako katolicki biskup. Narysowana przez niego postać była tak naprawdę mrocznym pomocnikiem św. Mikołaja, Swarthym, lub Czarnym Piotruiem (slangowe imię diabła w średniowiecznych Niderlandach). . . (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 95-96)

Wnioski Renterghema podziela również inny badacz, Phyllis Siefker:

Wydaje się więc oczywistym, że dzisiejszy św. Mikołaj nie jest ani alter ego katolickiego biskupa ani wytworem wyobraźni Washingtona Irvinga. . . Jeśli zerkniemy za placy św. Mikołaja, to ujrzymy tam cień jego złowrogiego towarzysza, Czarnego Piotrusia. Tak jak św. Mikołaj
ma długie włosy, potarganą brodę, torbę i popiół na twarzy. . . I to raczej ta postać, a nie postać Irvinga, czy azjatycki święty, jest ojcem współczesnego św. Mikołaja. (Siefker, Phyllis. Santa Claus, Last of the Wild Men: The Origins and Evolution of Saint Nicholas. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, p. 15)

Tak na marginesie, św. Mikołaj nie wchodził kominem. Specjalistą od kominów był jego mroczny towarzysz. Jednym z powodów, dla których kompan św. Mikołaja nazywany był
Czarnym lub Czarnym Piotrusiem było właśnie to, że zazwyczaj cały umorusany był sadzą i popiołem od swoich kominowych przepraw. To również on nosił worek, rozdawał smakołyki i karał niegrzeczne dzieci.

W Holandii dzieciom mówi się, że Czarny Piotruś wchodzi do domu przez komin, co wyjaśnia jego czarną twarz i ręce. Jeśli dziecko nie było grzeczne, to zamiast słodyczy czekać będzie na nie wiązka rózg lub torebka soli w bucie. ("Śwęty Mikołaj," Wikipedia. <en.wikipedia.org/wiki/Saint_Nicholas>  

Ważnym faktem jest również to, że Czarny Piotr, Pelze-Nicol, Knecht Rupprecht i inni towarzysze św. Mikołaja otwarcie opisywani są jako wcielenie zła.

W średniowiecznych Niderlandach imię Czarny Piotr było synonimem diabła. Gdzieś po drodze został zdominowany przez św. Mikołaja i zmuszony do bycia jego sługą. (Del Re, Gerard i Patricia. Bożonarodzeniowy Almanach. Nowy Jork: Random House, 2004, str. 44)

W Danii, Szwecji i Norwegii postacie przypominające Schimmelreitera i Klapperbocka są lub były postaciami pojawiającymi się w okresie Bożego Narodzenia. . . Ludzie mieli chyba złe przeczucia co do tych postaci, gdyż istnieją historie mówiące o tym, że są powiązane z Diabłem. Dla przykładu, pewna Penna tańczyła o północy ze słomianym Julebukiem i odkryła, że jej partner nie jest zwykłą kukłą tylko samym Szatanem. (Miles, Clement A. Boże Narodzenie w Obrzędach i Tradycjach Chrześcijańskich i Pogańskich. Nowy Jork: Frederick A. Stokes Company, 1912, str. 202)

Dlatego też w niektórych rejonach Europy Kościół przekształcił Herne’a w niewolnika św. Mikołaja - Mrocznego Pomocnika skutego łąńcuchami, który jest symbolem całego zła. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 97)

Jednym z dziwacznych zadań szatańskiego pomocnika św. Mikołaja było "zaciąganie grzeszników" do piekła!

Jak mówi mit, w wigilię 6 grudnia ten stary, brodaty, białowłosy ‘święty' jechał niebem na białym koniu razem ze swoim niewolnikiem, Mrocznym Pomocnikiem. Zadaniem pomocnika było rozdawanie prezentów dobrym ludziom. Czynił to jednak niechętnie, ponieważ dużo bardziej lubił straszyć ich swoim biczem. Na znak swojego pana pełen radości zaciągał grzeszników do miejsca wiecznego cierpienia. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 111)

Niepokojący jest również fakt, że imię Nick [skrót od ang. imienia Mikołaj] potocznie używane jest również jako imię diabła.

Stary Nick: Popularne w Wielkiej Brytanii określenie Diabła. Imię to może pochodzić z holenderskiego Nikken - diabeł. (Shepard, Leslie A. Encyklopedia Okultyzmu i Parapsychologii. Nowy Jork: Gale Research Inc. 1991, str. 650)

Nick, diabeł. (Skeat, Walter W. Krótki Słownik Etymologii Angielskiej. Ware: Wordsworth Editions Ltd, 1993, str. 304)

Diabeł: Szatan to nie jest jego jedyne imię. Nazywa się go jeszcze Belzebubem i Lycyferem. . . a w gwarze wiejskiej funkcjonuje też określenie Stary Nick. . . (Słownik Angielskiego Oxford)

Nicholaj [Mikołaj] to również jedno z najpopularniejszych określeń diabła w języku niemieckim. (Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 69)

Taka jest właśnie szokująca prawda. Św. Mikołaj wywodzi się od postaci, która jest tożsama z diabłem lub Szatanem.

Naszego św. Mikołaja ukształtowały również średniowieczne chrześcijańskie sztuki, które były bardzo popularne między X a XVI wiekiem. Mirakle, moralitety, misteria i pasje były inscenizacjami scen zawartych w Piśmie Świętym oraz elementów liturgii Kościoła Rzymskokatolickiego.
Rozkwit tych łączących w sobie humor i religię sztuk przypadł na wiek XV. Co ciekawe, ich tematyka często cyrkulowała wokół św. Mikołaja, co dało początek większości mitów i wymyślnych cudów związanych z tą postacią.

W klasyku, jakim jest Mitologia Germańska, Jacob Grimm prezentuje nam kilka obnażających szczegółów dotyczących św. Mikołaja. Zapoznajmy się z fragmentem Mitologii Germańskiej, w której Mikołaj przemienia się w Knechta Ruprechta.

W bożonarodzeniowych sztukach Zbawcy towarzyszy Piotr lub św. Mikołaj. Kiedy indziej pojawia się Maryja z Gabrielem lub z sędziwym Józefem, który przebrany za wieśniaka, odgrywa rolę Knechta Ruperta. Mikołaj po raz kolejny przemienił się w pana Clobesa lub Ruperta; Nadal jednak pojawia się Mikołaj, świątobliwy biskup, dobra postać, która niczym nie przypomina pana, który straszy dzieci; postaci mieszają się i Clobes odgrywa czarny charakter. (cytowane w: Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 69)

Według wyjaśnień Grimma, początek XII wieku pokrywał się z okresem, kiedy to dokonywała się przemiana Knechta Ruprechta w św. Mikołaja.

Nie ma w tej książce wystarczającej ilości miejsca, aby dokładnie udokumentować wszystkie inspiracje, które pochodzą ze średniowiecznych przedstawień, a które miały kluczowy wpływ na postać św. Mikołaja. Przejdźmy więc do znaku rozpoznawczego św. Mikołaja, czyli jego "Hoł, hoł, hoł!". Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia, skąd pochodzi to wykrzyknienie, ani kto dał mu początek.

W opracowaniu pt. Dramat Przed Szekspirem - Zarys, autor Frank Ireson opisuje mirakle. Zwróćcie uwagę na opis diabła, w którym padają słowa "kudłaty, owłosiony" itd. (jak św. Mikołaj). Zauważcie też wzmiankę o znaku rozpoznawczym diabła: powitaniu "hoł, hoł, hoł!".

Poza postaciami alegorycznymi, w moralitetach obecne były jeszcze dwie ważnie postacie: Diabeł i Przywara. Diabeł bez wątpienia wywodzi się z mirakli, w których często bawił publiczność. Jego strój miał zapewnić mu jak najokropniejszy wygląd. Miał maskę i włochate przebranie, które nadawało mu charakterystycznego kudłatego wyglądu. Nie bez przyczyny ‘wyposażono' go też w ogon. Kiedy wchodził, słychać było jego tradycyjne „hoł, hoł, hoł!” (Ireson, Frank. "Dramat Przed Szekspirem - Zarys." 1920)

Z tą teorią zgadza się również Siefker.

W sztukach tych, powitaniem, którego używał diabeł, i które znane było jako „diabelski wrzask” było "hoł, hoł, hoł!”. (Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 69)

Znak diabła, jakim jest „hoł, hoł, hoł!" przeniósł się też z mirakli do popularnej angielskiej sztuki pt. „Bomelio”, o czym świadczy poniższy fragment:

A cóż to przyszło? Zaklinam cię, zły duchu, precz do piekła! Hoł, hoł, hoł! diabeł, diabeł! Przychodzi, przychodzi, przychodzi do mnie. . .
(Dodsley, Robert. Wybór Starych Angielskich Sztuk, Tom VI. Projekt Gutenberg Ebook. <www.stnicholascenter.org/Brix?pageID=389> )

Inną niezmiernie popularną postacią, która dominowała w średniowiecznych sztukach, był Robin Goodfellow (od którego wziął się Robin Hood). Robin Goodfellow był karykaturą diabła. Miał rogi, kudłate futro i racice.

Bardzo ciekawych rzeczy na temat Robina Goodfellowa można dowiedzieć się z książki Chochlik i Słodki Puck Gillian Mary Edwards:

Jedną z najbardziej popularnych postaci w angielskim folklorze ostatniego tysiąclecia jest elf, skrzat, czart lub chochlik znany jako Puck lub Robin Goodfellow. W Walii mówiono na niego Pwca, co wymawia się tak jak jego irlandzki odpowiednik - Phouka, Pooka lub Puca.
Odpowiedniki tych słów istnieją w wielu starożytnych językach - 'puca' w staroangielskim, 'puki' w staronorweskim, 'puge' w duńskim, 'puks' w dolnogermańskim, 'pukis' w łotewskim i litewskim. Znaczenie tych słów jest takie samo we wszystkich tych językach - ich pierwszym znaczeniem jest zawsze diabeł, demon lub zły duch. . . (Edwards, Gillian Mary. Chochlik i Słodki Puck. Londyn: Bles Publishers, 1974, str. 143)

W Historii Chochlika Allen W. Wright pisze: „Imię Robin było średniowiecznym pseudonimem diabła" i "charakterystyczną cechą Robina był jego śmiech 'hoł, hoł, hoł!".

Robin Goodfellow stał się bardziej popularny około roku 1600. Poświecono mu wiele siedemnastowiecznych ballad. . . Charakterystyczną cechą Robina był jego śmiech „hoł, hoł, hoł!” . . . Imię Robin było średniowiecznym pseudonimem diabła. (Wright, Allen W. "Historia Chochlika." <www.boldoutlaw.com/puckrobin/puckages.html> )

Nie znamy dziś pierwotnego autora, ale diabelskie "hoł, hoł, hoł!" było powszechnie znane jeszcze zanim pojawił się współczesny św. Mikołaj.

Tony Renterghem podsumowuje swoje obszerne badania poświęcone św. Mikołajowi w następujący sposób:

Można jedynie wnioskować, że pierwszym przodkiem naszego współczesnego św. Mikołaja jest nikt inny jak tylko mitologiczny Mroczny Pomocnik, będący wspomnieniem Herna/Pana, antycznego ducha natury obecnego w starych religiach. (Renterghem, Tony van.
Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 93)

Uwaga: Hern lub Pan to bóg z rogami. Powszechnie wiadomo, że Pan i Hern również imiona Szatana. Biblia Szatana podaje imię Pan jako jedno z piekielnych imion Szatana. (LaVey, Anton Szandor. The Satanic Bible. Nowy Jork: Avon Books, Inc., 1969 str. 144)

Po zapoznaniu się z wieloma książkami i materiałami poświęconymi prawdziwemu pochodzeniu św. Mikołaja, można powiedzieć, że zdecydowanie najlepszą pozycją na ten temat jest Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Pochodzenie i Ewolucja św. Mikołaja autorstwa Phyllis Siefker, nieżyjącej już badaczki pracującej na Universytecie Kansas. Nie jest to książka dla dzieci, a naukowa eksploracja pochodzenia św. Mikołaja. Książka została wydana przez prestiżowe McFarland Publishers, które jest wiodącym wydawnictwem zajmującym się publikacją książek o charakterze akademickim. Książka jest efektem całkowicie świeckich badań naukowych, co sprawia, że analiza Siefker jest co najmniej niepokojąca:

Faktem jest, że św. Mikołaj i Szatan to alter ego, bracia; mają wspólne pochodzenie. . .
Na pierwszy rzut oka te dwie postacie są całkowitymi przeciwieństwami, ale okazuje się, że pochodzą od jednego rodzica i oboje zachowują wiele ze starych symboli, które łączą ich z 'ojcem'. . . Idąc tymi dwiema ścieżkami, zjawił się zarówno w cieple naszego kominka jak i w płomieniach piekła.
(Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 6)

Zajmijmy się teraz analizą św. Mikołaja w świetle Słowa Bożego.

 

3 • POWÓD
Aby nas szatan nie podszedł; jego zamysły bowiem są nam dobrze znane. (2 Kor 2, 11)

 

i nadasz mu imię. . . (Mt 1, 21)

Mikołaj.

Zauważyliście kiedyś, że słowo „Satan" [ang. Szatan] i „Santa” [ang. św. Mikołaj] są do siebie wyjątkowo podobne? Wystarczy przesunąć ‘n’ na koniec i proszę bardzo, jest "Satan” . . Hmmm….

Wpisanie w wyszukiwarkę Google „Satan Claus" (nie Santa Claus, a SATAN Claus) da nam ponad 1 700 wyników! Widocznie jest wiele rzeczy, które ich łączą.

Przestawianie liter (zwane anagramami) w celu ukrycia sekretnych imion lub słów od dawna już praktykowane jest w okultyzmie. Encyklopedia Judaizmu tak pisze o żydowskiej, okultystycznej książce - Kabale:

Złoty wiek anagramów zaczął się Kabałą. Platonistów charakteryzowało specyficzne podejście do zagadnienia wyjątkowego znaczenia anagramicznych cnót, szczególnie jeśli chodziło o anagramy pochodzące od imion ludzi. Nie jest więc zaskakujące, iż kabaliści, tak jak wszyscy neoplatoniści, udawali, że odkrywają okultystyczne wartości w nazwach własnych i ich anagramach. www.jewishencyclopedia.com 

Jednym z najbardziej znanych anagramów w świecie okultyzmu jest Sanat Kumara. Sanat znany jest częściej jako Satan (Szatan). Constance Cumbey w swojej bestsellerowej publikacji na temat New Age, Ukryte Zagrożenia Tęczy, pisze: . . oni [zwolennicy ruchu New Age] otwarcie nazywają Sanata Kumata (Szatana) ‘Bogiem', a Helena Bławatska i Alice Ann Bailey, autorki książek będących źródłem ich doktryny swobodnie używają imion Sanat Kumara i Wenus jak synonimów. W pismach okultystycznych Lucyfer i Wenus to jedno i to samo.
(Constance Cumbey, Ukryte Zagrożenia Tęczy, str. 138)

Na temat 'Sanata' pisze też Texe Marrs w Mrocznych Sekretach New Age:

. . . New Age oferuje postać zwaną Sanat Kumara. ‘Sanat jest oczywiście wyraźną aluzją do Szatana; niemniej jednak, głosiciele New Age wierzą, że ta nowa pisownia złagodzi obawy tych, którzy nie są jeszcze gotowi, by uznać Szatana jako swojego Pana i Mesjasza. (Texe Marrs, Mroczne Sekrety New Age, str. 79-80)

Interesujące. . .

H.P. Bławatska, satanistka i nauczycielka New Age pisze w Sekretnej Doktrynie:

wiele tajemnych, świętych imion . . nie znaczy dla świeckiego ucha więcej niż jakieś zwykłe i często wulgarne słowo, ponieważ jest anagramem lub zostało ukryte w jeszcze inny sposób. (H.P. Bławatska, Sekretna Doktryna, Tom II, str. 78)

Tak jak S-A-N-T-A?

Bławatska pisze też, że samo imię nie jest istotne. Chodzi o litery.

„Imię nie jest ważne. Ważne są litery.
(H.P. Bławatska, Sekretna Doktryna, Tom II, str. 350)

Anagramy Bławatskiej są przykrywką dla jej prawdziwego boga. Bławatska otwarcie nauczała, że Szatan jest prawdziwym odkupicielem ludzkości, stwórcą i zbawcą.

A teraz wiadomo już, że Szatan lub Czerwony Ognisty Smok, ‘Pan Fosforu’ i Lucyfer lub ‘Niosący Światło’ jest w nas. Naszym kusicielem i odkupicielem, naszym inteligentnym wybawcom i zbawcą jest nasz rozum. . .
(HP Bławatska, Sekretna doktryna str. 513)

Szatan, Wąż z Księgi Rodzaju jest prawdziwym stwórcą i dobroczyńcą, Ojcem Duchowej ludzkości. Bo to właśnie on… otworzył oczy robotowi (Adamowi) stworzonemu przez Jehowę… w Ezoterycznej Prawdzie nadal pozostaje zawsze kochającym posłańcem. . .
(H.P. Bławatska, Sekretna Doktryna, Tom II, str. 243)

Gail Riplinger, w swojej świetnej książce zatytułowanej Wersje New Age pisze na temat wykorzystania anagramów w świecie okultyzmu.

Prawdziwa tożsamość Lucyfera jako Szatana ujawnia się jako anagram, przestawienie liter, aby była niejasna. „Zasłona", jak nazywają to ezoterycy, polega na przestawianiu liter w imieniu, aby ukryć przed niewtajemniczonymi jego prawdziwe znaczenie.
(Gail Riplinger, Wersje New Age, str. 52)

Co ciekawe, pani Riplinger również zapala się czerwona lampka jeśli chodzi o anagram Santa:

Wśród bogów New Age są Sanatan i Sanatsiyata. . . Zwolennicy New Age twierdzą, że te imiona są ‘anagramicznie ukryte’, 'są pseudonimami' oraz 'są anagramami używanymi na użytek okultystyczny.
Czy Santa [św. Mikołaj], wielki uzurpator uwagi Chrystusa w czas Bożego Narodzenia, jest anagramem? Imię „Stary Nick" jest wymienione wśród upadłych aniołów lub diabłów w Słowniku Upadłych Aniołów. Badacze są zgodni co do tego, że Chrystus narodził się jesienią, czwartego dnia Święta Szałasów. 25 grudnia jest dniem „święta na cześć narodzin syna babilońskiej królowej nieba, którą pogański Rzym nazywał później Saturnaha”..
(Gail Riplinger, Wersje New Age, str. 52)

Kolejną ciekawą rzeczą jest fakt, że słowo 'santa' w języku hiszpańskim znaczy ' święty'. ‘Santa’ pochodzi również od łacińskiego ‘sanctus’, które również oznacza ‘święty’, ’świątobliwy’. Angielskie słowa ‘saint’ [święty] i ‘sanctify’ [uświęcać] pochodzą od słowa ‘santa’. Mogłoby się wydawać, że plan Szatana pt. „Zrównam się z Najwyższym” jest w toku.

Niech wielbią imię twoje wielkie i straszne; bo jest święte! (Ps 99, 3)

Imię Boga nazwane jest „świętym” przeszło 40 razy w Biblii Króla Jakuba.

„Święty Claus”. . .?

Imię Santa Claus pochodzi też od holenderskiego imienia ‘Sinter Klaas’, które było jedną z nazw na św. Mikołaja.

A co z ‘Claus’?

Czy ’Claus’ to nie przypadkiem anagram imienia 'Lucas'?

Nie jest tajemnicą, że Lucas i Lucis to używane w ruchu New Age szyfry do słowa Lufycer. Alice Bailey założyła okultystyczne wydawnictwo ruchu New Age, które początkowo nazywało się Wydawnictwo Lucyfera. W 1924 roku nazwę zmieniono na Lucis Trust. Tak na marginesie, hołdujące Lucyferowi Lucis Trust jest jednym z większych graczy dyktujących działania ONZ.

Claus brzmi prawie jak „claws” [ang. łapy].

Może Santa Claus oznacza „Łapy Szatana”? Tak jak łapy lwa?

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie, gdyż przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło niczym lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć: (1 P 5, 8)

Wesoły św. Mikołaj

Podczas gdy Santa i Claus mogą ukrywać w sobie prawdziwe znaczenie, takie manipulacje nie wchodzą w grę jeśli chodzi o imię St. Nick [kolejne anglojęzyczne określenie św. Mikołaja]. To bardzo znana postać.

Stary Nick: Popularne w Wielkiej Brytanii imię Diabła. Imię to może pochodzić z holenderskiego Nikken - diabeł…
(Encyklopedia Okultyzmu i Parapsychologii, str.650)

Nick, diabeł.
(Walter W. Sleay, Mały Słownik Etymologii Angielskiej, str. 304)

Diabeł: Szatan to nie jest jego jedyne imię. Nazywa się go jeszcze Belzebubem i Lycyferem. . . a w gwarze wiejskiej funkcjonuje też określenie Stary Nick. . .
(Słownik Angielskiego Oxford)

Aktor Adam Sandler i wytwórnia New Line Studios dobrze wiedzą o tym, że Nick jest pseudonimem Szatana. Film ich produkcji, Mały Nicky opowiada o synu Szatana o imieniu Mały Nicky. W zapowiedzi filmu słyszymy: "Gdyby twoja mama była aniołem, a tata diabłem, też byłbyś pokręcony."

W popularnej serii filmów „Apokalipsa” - Objawienie, Udręka, Sąd w rolę Antychrysta wciela się aktor Nick Mancuso. Hmmm… Cloud Ten Pictures inspirowane jest serią apokaliptycznych książek Dzień Zagłady autorstwa Tima LaHayne i Jerry’ego Jenkina. Jak brzmi imię Antychrysta w serii Dzień Zagłady? Oczywiście że Nicolae "Nick" Carpathia. Jedna z książek nosi nawet tytuł Nicolae,

Antychryst Powstaje

Ciekawe jest również to, że książka Amerykański Slang podaje, że słowo ‘nick’ znaczy ‘kraść, rabować’. (Robert L. Chapman, Amerykański Slang, str. 297)

Oto jak Pan Jezus opisuje diabła:

1 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje [np. kominem?], ten jest złodziejem i zbójcą. . .
9 Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.
10 Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, mordować i niszczyć. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały.
(J 10, 1, 9-10)

Father Christmas [Gwiazdor]

Przytoczmy taki bożonarodzeniowy wierszyk:

Boże Narodzenie, pospiesz się, prosimy,
Gdy Gwiazdor na swoich saniach,
Przyjedzie do nas w odwiedziny.
Do każdego domu się zakrada
Kiedy my wszyscy smacznie śpimy,
Przychodzi do nas w odwiedziny.

Znany antropolog, Claude Levi-Strauss tak pisze w swojej analizie Gwiazdora:

Gwiazdor ubrany jest w purpurę: jest królem. Jego biała broda, jego koń i buty, jego sanie, którymi podróżuje… wszystko kojarzy się z zimą. Nazywa się go ojcem [ang. father], jest też starszym człowiekiem, co sprawia, że jest uosobieniem pozytywnego autorytetu należącego do przodków.

Innymi słowy, Father Christmas [Gwiazdor] jest wcieleniem Boga.

Levi-Strauss pisze dalej, że dzieci w niego wierzą i składają mu hołd swoimi listami i modlitwami.

Celem Diabła, o którym mowa w Księdze Izajasza (Iz 14, 13-14) jest być jak Bóg Ojciec.

A jak można lepiej "zrównać się z Najwyższym” niż poprzez imię „Father of Christ-mass" [Ojciec Chrystusa]?

Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie. (Mt 23, 9)

Kriss Kringle

Kolejne wcielenie bożonarodzeniowej postaci przynoszącej prezenty nosi pozornie niewinne, przyjazne i wpadające w ucho imię Kriss Kringle.

Ze wszystkich wymienionych wcześniej, Kriss Kringle jest najbardziej bluźnierczym imieniem. Tutaj Szatan powoli ściąga maskę. Nie ma żadnych wątpliwości, co do zamiarów Krissa Kringle’a.

Uwierzcie lub nie… . . Kriss Kringle znaczy w języku niemieckim "dzieciątko Chrystus".

Kriss Kringle to amerykańska nazwa na św. Mikołaja wywodząca się od niemieckiego Christkindl (dzieciątko Chrystus).
(Słownik Brewera Zwrotów i Baśni XX Wieku, str. 334)

Św. Mikołaj, lub też Kriss Kringle, jest fałszywym „Dzieciątkiem Chrystus"!

Czy to możliwe, aby te subtelne aluzje do Szatana oraz ataki na Pana Jezusa Chrystusa były tylko zbiegiem okoliczności?

Czytajcie dalej . . Jest sporo dowodów.

Głowa zaś jego i włosy były białe jak wełna; białe jak śnieg. . . (Ap 1:14)

Głowa zaś jego i włosy [jego broda] były białe jak wełna; białe jak ŚNIEG. . .

To idealny opis. . . Zgadnijcie kogo?

Kto ma długą i białą brodę?
Św. Mikołaj ma taką brodę.

To musi być Mikołaj, to musi być on.
To musi być Mikołaj, to musi być on.

Ale również . . Pan Jezus Chrystus w pierwszym rozdziale Apokalipsy.

13 A pośród tych siedmiu świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, odzianego w szatę do stóp długą i przepasanego przez pierś złotym pasem;
14 Głowa zaś jego i włosy [BRODA] były białe jak wełna; białe jak śnieg. . . (Ap 1, 13-14)

Wiersz W Noc Wigilijną tak opisuje Starego Nicka:

„W kominie, miły ów staruszek, wór prezentów
taszcząc z mozołem - wysmarował swój kożuszek
sadzą i popiołem.
Wyglądał jak wesoły kramarz, który rozłożył straganik.

W oczach miał wesołe iskierki, w policzkach dołeczki!
Nos czerwony jak wiśnia i rumieńce jak porzeczki!
Maleńkie usta śmiesznie skrzywione w podkówkę,
I brodę długaśną, jak śnieg


Daniel (Dn 7, 9) opisuje Pana Jezusa jako „Sędziwego”, z białymi włosami „jak czysta wełna”.

A gdy patrzałem, postawiono trony i usiadł Sędziwy. Jego szata była biała jak śnieg, a włosy na głowie jak czysta wełna. . . . (Dn 7, 9)

Przypomnijmy raz jeszcze o eseju Claude Lévi-Straussa, „Father Christmas”:

Gwiazdor ubrany jest w purpurę: jest królem. Jego biała broda, jego kożuch i buty, jego sanie, którymi podróżuje… wszystko kojarzy się z zimą. Nazywa się go ojcem [ang. father], jest też starszym człowiekiem, co sprawia, że jest uosobieniem pozytywnego autorytetu należącego do przodków.

Jest Ojciem. . . ubranym w szkarłat. . . Jest królem. . . biała broda. . . wcieleniem. . . autorytet przodków.

Kogo Lévi-Strauss tak naprawdę opisuje?

Któż przychodzi… . . w czerwonych szatach (Iz 63, 2)

Kto ma buty i strój czerwony
Św. Mikołaj ma buty i strój czerwony

Czapka na głowie, strój co czerwony jest
Szczególna noc, biała broda

To musi być Mikołaj, to musi być on.
To musi być Mikołaj, to musi być on.

I faktycznie, to musi być on. . . (Zaskoczeni?)

Pan Jezus Chrystus?

1 Któż to przychodzi z Edomu, w czerwonych szatach z Bosry? Wspaniały w swoim odzieniu, dumnie kroczący w pełni swojej siły? To Ja, który wyrokuję sprawiedliwie, mam moc wybawić.
2 Skąd ta czerwień twojej szaty? A twoje odzienie jak u tego, który wytłacza wino w tłoczni? (Iz 63, 1-2)

11 I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy.
12 Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam.
13 A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. (Ap 19, 11)

Nie odnosicie wrażenia, że ktoś tu próbuje kogoś naśladować? (zobaczcie: Iz 14, 14)

A nogi jego. . . jak gdyby przypalane były w piecu (Ap 1, 15)

Hmmm…. . . ?

Palenie w piecu? Kto schodzi kominem do kominka?

chimney [ang. komin]
1. kanał, zazwyczaj pionowy, za pomocą którego z paleniska lub pieca odprowadzany jest dym, gazy itp. (Słownik Webstera)

Święty Mikołaj. . .

I wiecie też, kto jeszcze.

13 A pośród tych siedmiu świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, odzianego w szatę do stóp długą i przepasanego przez pierś złotym pasem;
14 Głowa zaś jego i włosy były białe jak wełna; białe jak śnieg; a oczy jego jak płomień ognisty,
15 A nogi jego podobne do mosiądzu w piecu rozżarzonego, głos zaś jego jakby szum wielu wód. (Ap 1, 13-15)

Szatan nie żartował, kiedy wypowiadał słowa przytoczone w Księdze Izajasza (Iz 14, 14): . . „Zrównam się z Najwyższym."

Pan Jezus przestrzega nas w Ewangelii św. Jana przed tymi, którzy „ . . nie wchodzą przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostają [np. kominem?]. . ."

1 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje [np. kominem?], ten jest złodziejem i zbójcą.
2 Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec.
9 Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.
10 Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, mordować i niszczyć. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. (J 10, 1-2; 9-10)

Oto ciekawa historia na temat św. Mikołaja i jego komina:

Jest całkiem prawdopodobne, że historia z kominem wzięła się od Thora, mitologicznego boga ognia i piorunów. Thor znaczy dosłownie ‘piorun’. Piorun jest również symbolem Szatana (Łk 10, 18). Historia Thora brzmi mniej więcej tak: Większość rodzin żyjących jeszcze w przed-patriarchalnej Skandynawii miała w domu ołtarz poświęcony Thorowi. Funkcję ołtarza spełniał kominek. Co roku 25 grudnia (a jakżeby inaczej) Thor schodził kominem na swój ognisty ołtarz i przynosił dzieciakom prezenty. (Brzmi znajomo?) Tak, na Thora mówiono „Klaus z popiołu” albo "Sinter Klaus”, ponieważ wierzono, że wchodzący do kominka Thor przypala się.

Thor lubił nosić kożuchy - czerwone na znak ognia i białe, które symbolizowały śnieg. Zazwyczaj przedstawia się go z długą, białą brodą. Miał pałac na północy. Podróżował po niebie w saniach zaprzężonych w dwa kozły o imieniu Gnasher i Crasher. (Brzmi jak opis kogoś, kogo znacie?) Kolejnym z przezwisk Thora było „Stary Nick”. Thor nosił ze sobą trójzębne widły Szatana.
To tylko zbieg okoliczności. . . ? Hmmm…. . . Thor, „bóg” piorunów i ognia. Brzmi jak opis kogoś innego. . . Może… . . Mikołaja i Szatana?

Nie jest tajemnicą, że Thor symbolizuje Szatana. Grupa rockowa KISS, która przebiera się za demony z piekła rodem a na koncertach zieje ogniem i krwią, ma w swoim repertuarze utwór zadedykowany bogu Thorowi. Tytuł utworu to Bóg Pioruna. Fragment tekstu:

Urodziłem się na Olimpie
Dla mojego ojca syn
Wychowały mnie demony
Wyszkolone, by rządzić jako jeden
Bóg pioruna i rock and rolla. . .
Gromadzę ciemność ku mojej uciesze
I rozkazuję ci paść na kolana
Przed bogiem piorunów i rock and rolla.
Zaklęcie na ciebie rzucone
Powoli okradnie cię z twojej dziewiczej duszy
KISS, Bóg Piorunów

Jest też pewna mitologiczna postać, która nazywa się Chimera (słowo to przypomina słowo chim*ney [ang. komin]). Chimera była dziwnym stworzeniem. By była połączeniem 3 zwierząt: lwa, kozła i węża. Prawda, że dziwna kombinacja . .? Można tylko się zastanawiać, skąd wziął się taki miks. Chimera zieje ogniem i mieszka w podziemiach zwanych Piekłem. (Hans Biedermann, Słownik Symbolizmów, str. 67)

Czy to nie jest ów cieśla . . (Mk 6, 3)

Ewangelia wg. Marka mówi nam, że Pan Jezus Chrystus był cieślą.

Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim. (Mk 6, 3)

Święty Mikołaj nie jest hydraulikiem, elektrykiem ani kowalem.

Święty Mikołaj jest cieślą.

A to niespodzianka!

Niemożliwe! Kto by pomyślał? Cóż za zbieg okoliczności.

A pamiętacie boga Thora? Jego symbolem jest młot.

Jego dom… był w stronę północy (Ez 8,14)

Wszyscy wiedzą, że św. Mikołaj mieszka na biegunie północnym.

Brrr. . . Dlaczego właśnie tam? Przecież nikt tam nie mieszka.
. . Dlaczego akurat biegun PÓŁNOCNY?

Czy może dlatego, że ktoś jeszcze mieszka na północy?

I zaprowadził mnie do bramy domu Pana, które skierowane było na północ.; . . (Ez 8,14)

1 Wielki jest PAN i godny wielkiej chwały w mieście Boga naszego, na swej górze świętej.
2 Pięknie wzniesiona jest rozkosz całej ziemi, Góra Syjon, na krańcach północnych, miasto Króla Wielkiego. (Ps 48, 1-2)

Pan zamieszkuje miasto wielkiego Króla, które znajduje się na północy.

Pamiętacie co powiedział Lucyfer, kiedy zbuntował się przeciw Bogu? Pamiętacie gdzie miał zamiar wznieść swój tron?

12 O, jakże spadłeś z nieba, Lucyferze, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!
13 A przecież mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy.
14 Wzniosę się ponad szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym. (Iz 14, 12-14)

Gdzież indziej niż na północy mógłby osiąść Szatan (i św. Mikołaj)?

I ubrali go w purpurę, upletli koronę cierniową i włożyli mu ją na głowę. (Mk 15,17)

Świetnie wszystkim znany ostrokrzew, który otacza nas w czasie Bożego Narodzenia ma bardzo ciekawą historię.
Niesamowicie ciekawą historię…

Iiex chinensis, znany lepiej jako ostrokrzew, to przedmiot wielu mitów i pogańskiej czci. Na przykład Rzymianie ozdabiali swoje domy i świątynie "świętym" ostrokrzewem, który był symbolem boga Saturna. Stąd też wziął się nasz zwyczaj przybierania domów ostrokrzewem. Pośród tych, którzy czcili zło w sposób najbardziej bezpośredni
byli Druidzi, którzy składali ofiary z ludzi. Zasłynęli też jako pomysłodawcy naszego Halloween. Druidzi nosili ostrokrzew we włosach. Uważali tę roślinę za świętą. Wierzyli też, że owoce ostrokrzewu symbolizowały krew ich bogini. (Hm… Ciekawe skąd im to przyszło do głowy). Kiedy chrześcijaństwo zaczęło rozlewać się po rzymskim świecie, zakazano używania ostrokrzewu. Virginia Klara Nathan, autorka i miłośniczka roślin pisze:

„Starożytna historia mówi, że Druidzi używali ostrokrzewu do swoich rytuałów na długo zanim zwyczaj ten pojawił się w Europie. Dla Druidów żyjących w starożytnej Brytanii i Galii to drzewko było absolutnie święte. Przekonanie o świętości rośliny utrzymywało się w Europie jeszcze później. Powszechnie wierzono, że ostrokrzew odpędzał złe duchy. Ludzie sadzili krzewy i używali ich gałązek jako amuletu przeciwko czarom, wściekłym psom i innym demonom. Z nadejściem chrześcijaństwa, używanie ostrokrzewu zostało uznane za pogański rytuał, dlatego też zabroniono praktykowania tego zwyczaju.
(Nathan, Virginia Klara. "Ostrokrzew." Extension Technician, The Virginia Gardener Newsletter, Tom 7, nr 12. qtd at )
Nathan pisze również, że wiele z uprzednio zakazanych zwyczajów zaczęło przekradać się do chrześcijaństwa, a wraz z nimi również i kolczasty ostrokrzew, który stał się symbolem korony cierniowej Pana Jezusa Chrystusa. Niemcy mówią nawet na ostrokrzew Christdorn, co znaczy 'korona cierniowa Chrystusa'.
Rzymianie nawróceni na chrześcijaństwo nie przestali jednak przybierać domów ostrokrzewem podczas świąt. W symbolice europejskiego chrześcijaństwa istniało wierzenie, że spiczaste liście i czerwone owoce ostrokrzewu są przypomnieniem korony cierniowej i krwi Chrystusa. Holendrzy zamieszkujący Pennsylwanię twierdzili, że białe kwiaty symbolizowały czystość Jezusa. Niemcy nazwali tę roślinę Christdorn - korona cierniowa Chrystusa. Wierzyli, że owoce ostrokrzewu były białe dopóki nie zabarwiła ich krew Chrystusa. (Nathan, Virginia Klara. "Ostrokrzew." Extension Technician, The Virginia Gardener Newsletter, Tom 7, nr 12. qtd at )
Biorąc pod uwagę bogatą historię ostrokrzewu nie powinien dziwić fakt, że wielu autorów uważa, że prawdziwa korona cierniowa, którą miał na głowie Chrystus była tak naprawdę wieńcem ostrokrzewu.
Kolejny znawca roślin tak pisze o ostrokrzewie i przypisywaniu go do korony cierniowej:
Ze swoimi ostro zakończonymi liśćmi symbolizującymi koronę cierniową włożoną na głowę Chrystusa przed jego ukrzyżowaniem oraz z owocami postrzeganymi jako krew Chrystusa, ostrokrzew utracił swój związek z pogaństwem i stał się symbolem Bożego Narodzenia. Niektórzy uważają, że ostrokrzew rósł u stóp Chrystusa i dlatego nazywają go świętym drzewkiem. Białe kwiaty symbolizują narodziny i czystość Jezusa a gorzka kora reprezentuje mękę.
Niektórzy autorzy utrzymują, że ostrokrzew był rośliną, z której spleciona było korona cierniowa oraz że owoce ostrokrzewu były białe zanim zabarwiła je krew Chrystusa. ("Ostrokrzew, Bożonarodzeniowe Rośliny," http://www.piglette.com/christmas/holly-plant.html )

Nic też dziwnego, że jeden z wielu portretów św. Mikołaja w bluźnierczy sposób przedstawia go w koronie cierniowej na głowie.

Jeden z autorów tak wypowiada się na temat św. Mikołaja z koroną cierniową:

Pochodzący z Anglii Gwiazdor przedstawiany był jako przyjazny gość ubrany w purpurową lub zieloną obszytą futrem szatę i w koronie cierniowej na głowie. Dla wielu ten wieniec ostrokrzewu był symbolem korony cierniowej, która została włożona na głowę Jezusa zanim został ukrzyżowany, a czerwone owoce symbolizowały jego rozlaną krew.
("Santalady's Favorite Antique Post Cards and Related Traditions Picture," www.santalady.com/cards.html )

. . . który jeździ po niebie tobie na pomoc. . . (Pwt 33, 26)

Wszyscy dobrze wiedzą, że św. Mikołaj w cudowny sposób porusza się po niebiosach rozdając prezenty i miłość. Znamy tę opowieść tak dobrze, że niemal jesteśmy w stanie ujrzeć go na niebie.

Popularny wiersz Działo się to w Wigilię podaje nam opis tego niesamowitego, latającego, ubranego na czerwono, białowłosego supermana:

Jak suche liście, które wicher gna,
Kiedy napotkają na przeszkodę, unoszą się ku niebu,
Tak w górę, po dachach renifery kopytami stukają
I sanie pełne zabawek z Mikołajem przyjeżdzają

Tak jak Szatan, który chce zrównać się z najwyższym, św. Mikołaj naśladuje Pana Boga. . . „Zrównam się z Najwyższym." . .

Nikt nie jest taki, jak Bóg, o Jeszurunie, który jeździ po niebie tobie na pomoc I we wspaniałości swojej nad obłokami. (Pwt 33, 26)

Jest też również ciekawy fragment Listu do Efezjan, gdzie Szatan opisany jest jako „książę, którzy rządzi w powietrzu.."

W których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując księcia, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. (Ef 2, 2)

Hoł, hoł. . . powiedział. . . (Zach 2, 6)

Szatan Claus.

Tak? Tak w zasadzie to… . .

Hoł, hoł. . . powiedział PAN. . . (Zach 2, 6)

Pamiętacie rozdział 2? „Hoł, hoł, hoł! jest również znakiem rozpoznawczym diabła!
W sztukach tych, powitaniem, którego używał diabeł, i które znane było jako „diabelski wrzask” było "Hoł, hoł, hoł!”. (Siefker, Phyllis. Santa Claus, Ostatni z Dzikich Ludzi: Początki i Ewolucja Świętego Mikołaja. Jefferson: McFarland & Company, Inc., 1997, str. 69)

Hoł, hoł, hoł! diabeł, diabeł! Przychodzi, przychodzi, przychodzi do mnie. . . znana angielska sztuka "Bomelio” (Dodsley, Robert. (Dodsley, Robert. Wybór Starych Angielskich Sztuk, Tom VI. Projekt Gutenberg Ebook. <www.stnicholascenter.org/Brix?pageID=389> )

Hoł, hoł, hoł, nos czerwony jak wiśnia, . .
To musi być Mikołaj, to musi być on. . . albo diabeł.

. . .zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. (Ap 12, 9)

Pomocnicy św. Mikołaja?

Św. Mikołaj ma kilka małych, uroczych elfów, które mu pomagają. Bardzo ciekawą definicję takiego przyjaznego elfa można znaleźć w słowniku Webstera:

ELF
1. Tułaczy duch, duszek, chochlik; (…) . .
2. zły duch, diabeł.
(Słownik Webstera: „elf”)

Również Encyklopedia Czarownic i Czarów w bardzo ciekawy sposób przedstawia małych pomocników św. Mikołaja. Elfy to upadłe anioły Szatana:

Nadprzyrodzone stworzenia i duchy, które żyją pomiędzy niebem a ziemią. . . Elfy to upadłe anioły. Kiedy Bóg wyrzucił Lucyfera z nieba, anioły, które zachowały wierność Lucyferowi, spadły do piekła razem z nim.
(Rosemary Ellen Guiley, Encyklopedia Czarownic i Czarów, str. 115)

I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany Diabłem i Szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. (Ap 12, 9)

Według Encyklopedii Czarów i Czarownik niektóre elfy lubią też ludzką krew:

Podobno niektóre z elfów wysysały ludzką krew niczym wampiry. (Rosemary Ellen Guiley, Encyklopedia Czarownic i Czarów, str. 116)

Przeglądając dalej tę encyklopedię można znaleźć więcej podobnych ciekawostek. Niektóre elfy spełniały życzenia i rozdawały prezenty. Jednak nie za darmo. W zamian trzeba było wyprzeć się swojej chrześcijańskiej wiary.

Elfy można znaleźć w twórczości satanistki i guru New Age, H.P. Bławatskiej. Według niej elfy to bezcielesne duchy, które pomagają w magii i czarach. Są nieodzowne w seansach spirytystycznych. (H.P. Bławatska, Prawda o Izydzie, Tom I, str. 262)

Elfy nazywa się również trollami. Cathy Burns pisze w Ilustrowanym Opracowaniu Symboli Okultystycznych i Masońskich:

. . . słowo troll pochodzi ze staronorweskiego słowa "demon". Niektóre źródła podają, że słowa tego używano również na określenie nikczemniej i złej osoby. Wówczas słowo znaczyło "diabeł". . . Święty Mikołaj też oczywiście ma swoje elfy.
Cathy Burns, Ilustrowane Opracowanie Symboli Okultystycznych i Masońskich, str. 67)

Elf: Małe, zazwyczaj złośliwe stworzenie, któremu przypisuje się posiadanie magicznych mocy. Niektóre z nich wyglądają naprawdę uroczo. Nie zmienia to jednak faktu, że mają demoniczną naturę i wywodzą się ze świata okultyzmu.
Cathy Burns, Ilustrowane Opracowanie Symboli Okultystycznych i Masońskich, str. 77)

Słownik Symbolizmu podaje:

Żyją pod powierzchnią ziemi; powiązane są ze światem umarłych. O tym „małych ludziach” mówi się, że są mieszkańcami podziemia [piekła].
(Hans Biedermann, Słownik Symbolizmów, str. 107)

Zanim ostatecznie zepchniemy elfy do świata fantasy, warto zapoznać się z badaniami dr Kurta Kocha. Kurt Koch jest niezaprzeczalnie największym na świecie autorytetem w sprawach demonizmu i okultyzmu. Dr Koch, wierny chrześcijanin, poświęcił swoje życie na podróże dookoła świata, podczas których badał i dokumentował różne odsłony demonów, diabłów i okultyzmu. W jego książce Podstawy Okultyzmu znajdziemy 3 strony poświęcone goblinom i elfom. Fragment:

Elfy często pokazują się dzieciom i zdarza się, że nawet się z nimi bawią. Jednak w momencie, kiedy pojawia się jakiś dorosły, elf znika. . . Jeśli ktoś potrzebuje ich pomocy, to musi zgłosić się po nią do ich wodza - samego diabła [św. Mikołaja?]. To jednak wymaga wyrzeczenia się swojego zbawienia. Demoniczne pochodzenie tych duchów pokrywa się z tym, co mówi o nich Biblia. (Kurt Koch, Podstawy Okultyzmu, str. 82, 83)

Zauważcie jak dr Koch i inni autorzy ciągle łączą elfy z dziećmi.

W Encyklopedii Czarownic i Czarów przeczytamy, że elfy „uwielbiają odwiedzać nowonarodzone dzieci śmiertelników. . ." (Rosemary Ellen Guiley, Encyklopedia Czarownic i Czarów, str. 116)

W książce dr Kocha (str. 82-85) znajdziemy pełne szczegółów i dowodów opisy występowania elfów. Dr Koch napotkał na tak wiele demonicznych historii o elfach, że mówi iż "Można by napisać osobną książkę poświęconą tylko i wyłącznie tym małym stworzeniom [elfom], ale to już nie moje zadanie." (Kurt Koch, Podstawy Okultyzmu, str. 82, 83)

Również i wielki niemiecki reformator Marcin Luter napotkał w swoim życiu na elfy. Luther w Rozmowach przy stole robi na ten temat taką wzmiankę:

Skrzat [elf] zaskoczył mnie kiedy byłem w łóżku. Nie widziałem go zbyt dobrze. Zasypiałem już, kiedy usłyszałem straszny rumot na schodach. Odgłos był taki, jak gdyby po schodach spadały w dół trzy beczki wina. Wstałem, poszedłem na klatkę schodową i zawołałem 'Jeśli to ty, to niech tam!'. Później oddałem się Panu, o którym napisano 'Wszystko złożyłeś u stóp Jego' i ponownie udałem się do łóżka. To najlepszy sposób, aby się go pozbyć: szydź z niego i nawołuj Chrystusa, bo tego akurat znieść nie może.'
(Kurt Koch, Podstawy Okultyzmu, str. 82, 83)

W Encyklopedii Czarownic i Czarów napisano też, że "Wiele współczesnych wiedźm wierzy w skrzaty [elfy]. Niektóre z nich widzą je w swoich wizjach.” (Rosemary Ellen Guiley, Encyklopedia Czarownic i Czarów, str. 117)

Faktem jest również, że bardzo znana książka ucząca czarów Nastoletnia Czarownica napisana przez Silver RavenWolf podaje nawet zaklęcie na wywołanie elfów. Zaklęcie nazywa się „Zaklęcie Szafki” i służy jako ochrona przed włamaniem się kogoś do szkolnej szafki.
Zaklęcie przywołuje elfy, których zadaniem jest pilnowanie szafki. Czarownica RavenWolf tak opisuje to zaklęcie:

Powieś w szkole lustro i poproś szafkowe elfy (tak, w szkole też są elfy), aby pilnowały szafki. (Silver RavenWolf, Nastoletnia Czarownica, Wicca Nowego Pokolenia, str. 215).
Później nastoletnia czarownica robi jakieś inne durne rzeczy i rzuca zaklęcie. Koniec zaklęcia jest dość ciekawy. „W domu wystaw mleko i miód na dwór, żeby elfy mogły się pożywić." Mleko i miód? Hoł, hoł, hoł?

Elfy z Oz.

Jednym z najbardziej opętanych przez demony ludzi jest gwiazda rocka Ozzy Osbourne. Ozzy rozpoczynał karierę jako wokalista satanistycznego zespołu Black Sabbath. Ozzy znany jest z dziwnego, demonicznego zachowania. Nie jest mu obce odgryzanie głowy nietoperza czy gołębia.

2 września 1989 roku Ozzy i jego demony o włos nie zamordowały jego własnej żony. Oto jak jego żona, Sharon Osbourne, opisała to przerażające wydarzenie Barbarze Walters w programie 20/20:

Czytałam na dole. Zszedł na dół w samych slipach. Powiedział "Podjęliśmy decyzję." Zapytałam „PodjęliśMY?” Odpowiedział: „Musisz umrzeć”. Po czym po prostu się na mnie rzucił i zaczął mnie dusić. Ale to nie był on. Miał zamglone oczy. Był nieobecny. To nie był Ozzy. (20/20, Barbara Walters, 6 listopada, 2002)

Później Sharon opowiada prowadzącej o "demonie" i „małych ludziach” [elfach] żyjących w głowie jej męża.

On po prostu ma w sobie tego demona. Nie może pozbyć się tych małych ludzi [elfów], które siedzą w jego głowie. (20/20, Barbara Walters, 6 listopada, 2002)

Sharon Osbourne udzieliła również wywiadu magazynowi People, gdzie na temat jej małżeństwa z Ozzym padły takie słowa:

. . . to jak życie z kilkoma różnymi osobami. Raz jest kochający i romantyczny, a następnego dnia wstępuje w niego potwór. Nigdy nie wiem obok kogo obudzę się rano.
(People Magazine, 10 lipca, 1989, str. 94)

A oto co Ozzy powiedział na temat magazynowi Hit Parader:

Naprawdę chciałbym wiedzieć, dlaczego przez te wszystkie lata robiłem to, co robiłem. Czasami mam wrażenie, że jestem opętany przez jakiegoś ducha. Jeszcze kilka lat temu byłem tego całkowicie pewny. Myślałem, że naprawdę byłem opętany przez diabła. Pamiętam jak oglądałem Egzorcystę paręnaście razy i mówiłem do siebie, "Wygląda znajomo."
(Hit Parader, listopad., 1984, str. 49)

Poświęcili swoich synów i swoje córki diabłom [i św. Mikołajowi]. (Ps 106, 37)

. . . dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował (Ef 2, 4)

Jakże on kocha małe dzieci

Wszystkie dzieci świata
Czerwone i żółte, czarne i białe,
Wszystkie są mu ukochane.
Mikołaj kocha wszystkie dzieci na świecie.

Czekają w kolejce, aby przysiąść na jego kolanach. Dostają zdjęcie z Mikołajem. Opowiadają mu swoje najskrytsze sekrety.

Kochają św. Mikołaja, bo on pokochał ich pierwszy.

Czy niczego wam to nie przypomina?

13 I przynosili do niego dzieci, aby ich dotknął, ale uczniowie gromili ich.
14 Gdy Jezus to spostrzegł, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im, albowiem takich jest Królestwo Boże. (Mk 10, 13-14)
Miłujemy go, bo On nas pierwszy umiłował. (1 J 4, 19)

Szatan osiąga dokładnie to, co sobie zaplanował.

Największym celem Szatan jest uwielbienie. Miliony dzieci w uwielbieniu oddają mu swoją Bożą, dziecięcą wiarę. Dzieci kochają św. Mikołaja. I wielbią go.

W Ewangelii św. Łukasza Jezus Chrystus był kuszony przez Szatana na pustyni. Pamiętacie, co oferował mu Szatan i czego żądał w zamian?

5 I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.
6 I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.
7 Jeśli więc Ty oddasz mi pokłon, cała ona twoja będzie.
8 A odpowiadając Jezus rzekł mu: Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył. (Łk 4, 5-8)

Największym celem Szatan jest uwielbienie. Będzie rozdawał prezenty - "daję ją komu chcę".

Małe dzieci wielbią św. Mikołaja. Szatan okrada je z ich dziecięcej wiary w czasie, kiedy są najbliżej zbawienia. Znakomity plan. Majstersztyk podstępności. A prawda jest taka, że przeciętny rodzic jest największym ewangelistą Szatana. Cóż za genialny, subtelny i diaboliczny plan.

Nadal wierzycie, że św. Mikołaj to tylko niegroźna postać?

. . . Proście, a będzie wam dane. . . (Mt 7, 7)

Miliony niczego nie świadomych dzieci będzie z niecierpliwością wspinać się na kolana ukochanego św. Mikołaja. Będą szeptać mu do ucha życzenia. A później wyskoczą z łóżka w bożonarodzeniowy poranek i z łomoczącym sercem i połyskującymi oczami będą zachwycać się cudownymi prezentami, które sprawił im św. Mikołaj.

Przynajmniej dzieci tak to widzą. . .
Wesoły Święty Mikołaju,
Nachyl ucho, coś ci powiem!
Nikomu, nikomu nie powiedz,
co ode mnie za chwilę usłyszysz.
Wigilia już nadchodzi; A teraz, dobry staruszku
Powiedz co mi przyniesiesz;
Jeśli możesz, powiedz, proszę.
„Wesoły Święty Mikołaju”

Już jedzie święty Mikołaj!
Już jedzie święty Mikołaj!
O, tutaj, aleją Mikołaja. . .
Dzwonią dzwonki, dzieci śpiewają; Jest jasno i pogodnie.
Powieście skarpety, odmówcie modlitwę,
Bo to dziś przychodzi św. Mikołaj.

Miliony dzieci na całym świecie będą prosić św. Mikołaja o prezenty. I cały trik polega na tym, że kiedy nadejdzie bożonarodzeniowy poranek, dzieci będą wierzyły, że to św. Mikołaj przyniósł im te wszystkie prezenty. Kto opowiada dzieciom takie bajki?

Święty Mikołaj (albo Szatan, zadecydujcie już sami) zajął miejsce Boga. To Bóg jest tym, który hojnie obdarowuje i wysłuchuje modlitw. Bóg ma dzieciom wystarczyć podczas Świąt Bożego Narodzenia. Muszą tylko w to uwierzyć. Panuje takie przekonanie, że aby dostać coś pod choinkę, trzeba wierzyć w św. Mikołaja. A zamiast tego pytamy dzieci: „A ty wierzysz w św. Mikołaja?”

I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie. (Mt 21, 22)

Rozkoszuj się PANEM, A da ci, czego życzy sobie serce twoje! (Ps 37, 4)

7 Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
8 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. . . .
11 Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą. (Mt 7, 7-8; 11)

Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia. (Jk 1, 17)

Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. (Mt 28, 18)

Czy św. Mikołaj nie ma zdumiewającej władzy?

Czy jest ktoś, kto może się z nim zrównać?

Widzi, kiedy śpisz, wie kiedy otwarte oczy masz
Wie, czy byłeś dobry, czy nie
Święty Mikołaj Przyjeżdża do Miasta

Święty Mikołaj wie wszystko - jest wszechwiedzący.

Wie, kiedy nie śpisz
Wie, czy byłeś dobry, czy zły
Bobby chciałby łyżwy a Suzy sanki
Nellie chce album, żółty, niebieski i czerwony
Co do reszty sam zdecyduj
Dla mnie też coś wybierz, drogi święty
Mikołaju, ty to wiesz najlepiej.
„Wesoły Święty Mikołaju”

Święty Mikołaj wie wszystko.

Dzieci uczy się, prawie tak jak religii, że św. Mikołaj wie wszystko. Wie, kiedy nie śpią. Wie, kiedy śpią. Wie, co chciałyby dostać na Gwiazdkę.

Pamiętacie o wierze dzieci? Ta wiara należy do Boga. Szatan wykrada tę drogocenną wiarę. Używa do tego celu fałszywego boga, jakim jest św. Mikołaj.

Święty Mikołaj ma wszystkie cechy Boga i zdecydowanie zastąpił Go w życiu małych dzieci. Wystarczy wypowiedzieć tylko imię święty Mikołaj przy obojętnie jakim dziecku, a jego twarz od razu się rozjaśni. Dzieci kochają św. Mikołaja "całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją siłą i całym swoim umysłem.” Czekają w kolejce, aby przysiąść na jego kolanach. Zostawiają mu mleko i ciastka. Dorośli wiedzą, że to wszystko jest po prostu bajką. Jednak dzieci - one naprawdę wierzą w św. Mikołaja i kochają go całym sercem!

Ale w sumie to, dlaczego nie? Dlaczego dzieci nie powinny wierzyć w św. Mikołaja?

Przecież ludzie, których dzieci kochają i którym ufają najbardziej na świecie uczą ich, że św. Mikołaj jest bogiem. Święty Mikołaj posiada wiedzę, która należy tylko do Wszechwiedzącego Boga. Nikt inny nie ma takiej władzy. Czy mama i tata kłamią?

Oczywiście że nie. . . Dlaczego mieliby to robić?

Poniższe wersety z Biblii powinny odzwierciedlać dziecięcą ewangelię św. Mikołaja:

Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie „św. Mikołaj”, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.
(Mt 6, 8)

„Święty Mikołaj” troszczy się o dni niewinnych. . . (Ps 37, 8)

„Święty Mikołaj” zna myśli mądrych. . . (1 Kor 3, 20)

Jeśli nie wierzycie w ten boski kult świętego Mikołaja, to warto przytoczyć jeszcze jeden fakt. Encyklopedia Americana podaje, że w średniowieczu w samej tylko Anglii święty Mikołaj był patronem ponad 400 kościołów.

„Jego kult oraz jego odwzorowanie w sztuce sięgnęły zenitu popularności w średniowieczu. Tylko w Anglii nazwano jego imieniem ponad 400 kościołów." (John E. Lynch., "Święty Mikołaj", Encyklopedia Americana, 1988 ed., cytowane w: Święci by Dr. Paul E. Heaton)

Święty Mikołaj jest wszędzie - jest wszechobecny.

Jest w sklepie. Jest na paradzie. Jest w telewizji. Jest na boisku.

Jest WSZĘDZIE.

Świadectwo, jakie David złożył wszechobecności Boga Wszechmogącego brzmi dziś prawie jak wyznanie przeciętnego dziecka, które wierzy w wszechobecność św. Mikołaja.

7 Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?
8 Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, I tam jesteś. (Ps 139, 7-8)

Święty Mikołaj w niewytłumaczalny sposób odwiedza w jedną krótką noc miliony dzieci na całym świecie. „W jednej chwili, w oka mgnieniu. . ." (1 Kor 15, 52) – św. Mikołaj objeżdża cały świat!

Wiersz W Noc Wigilijną tak mówi o św. Mikołaju: ". . . Później, w mgnieniu oka, usłyszałem na dachu. . .„Skąd ten hałas?” - „W jednej chwili, w oka mgnieniu. .." (1 Kor 15, 52)

Widzi, kiedy śpisz, wie kiedy otwarte oczy masz
Wie, czy byłeś dobry, czy nie

Brzmi znajomo. . .?

Oczy PANA skierowane są w każde miejsce; widzą i dobro i zło. (Prz 15, 3)

Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim. (2 Krn 16, 9)

Święty Mikołaj może wszystko - jest wszechmogący

Według dziecka św. Mikołaj może wszystko. Poniżej znajdziecie fragmenty z autentycznych listów do św. Mikołaja, które wydrukowała jedna z lokalnych gazet. Przeczytajcie je i zobaczcie sami, jaką wiarą dzieci obdarzają swojego boga:

Drogi święty Mikołaju. . . Jeśli mogę mieć jedno bożonarodzeniowe życzenie, to chciałbym prosić, żeby moja mama wyzdrowiała. Choruje na artretyzm. Uleczysz ją, proszę?

„Drogi święty Mikołaju. . . Na te Święta daj, proszę, ludzkości lek na raka i AIDS. Czy mógłbyś nam też podarować nowy układ słoneczny, w którym żyliby dobrzy ludzie?"

„Drogi święty Mikołaju. . . Oboje z mamą jesteśmy inwalidami. Możesz nam podarować nowe ciała?”

„Drogi święty Mikołaju. . . Spraw, by na ziemi zapanował pokój.”

Czy jest coś, czego św. Mikołaj nie mógłby zrobić?
Czy jest cokolwiek niemożliwego dla PANA? (Rdz 18, 14)

A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. (Mt 28, 18)

Nie ważne, czy deszcz, śnieg, burza, czy huragan albo ciemna noc - św. Mikołaj zawsze jest na czas.

Święty mikołaj NIGDY nie zawodzi!

Jednej nocy ten wszechmocny święty sprawia, że miliony prezentów trafiają do swoich odbiorców rozsianych po całym świecie. Kto tak potrafi? Ale kto tak naprawdę w to wierzy? Tylko małe dzieci, którym opowiada się o św. Mikołaju. Dzieci. Zapytajcie którekolwiek. Na chybił trafił. Dla św. Mikołaja nie ma rzeczy niemożliwych. Gdyby świat chrześcijański miał choć odrobinę tej wiary, jaką dzieci obdarzają św. Mikołaja - przeżywalibyśmy rozkwit religii.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak niesamowity i wszechwładny jest św. Mikołaj?

Czasopismo naukowe SPY przeanalizowało św. Mikołaja. Wnioski opublikowano w styczniowym (1990) wydaniu czasopisma. Oto kilka z nich:

Święty Mikołaj ma 31 godzin Świąt Bożego Narodzenia dzięki różnicom w strefach czasowych i ruchom obrotowym ziemi, zakładając, że podróżuje ze wschodu na zachód (co wydaje się logiczne). Wyliczenia pokazują, że św. Mikołaj musi złożyć 822,6 wizyt w ciągu jednej tylko sekundy. Czyli przez 0,001 sekundy św. Mikołaj musi zaparkować, wyskoczyć z sań, wejść do komina, wypełnić skarpety, zostawić resztę prezentów pod choinką, zjeść to, co mu pozostawiono, wrócić do sań przez komin i podjechać pod następny dom.

. . . Cała wyprawa liczy 75,5 miliona mil. Nie wliczając postojów na toaletę i posiłki wychodzi na to, że św. Mikołaj porusza się z prędkością 650 mil na sekundę, czyli 3 tysiące razy szybciej niż dźwięk.

Kolejnym ciekawym elementem jest ładowność sań. Zakładając, że każde dziecko dostanie tylko i wyłącznie średniej wielkości zestaw klocków LEGO, sanie muszą pomieścić 321 300 ton.

Masa całkowita wynosi 353 430 ton. 353 430 ton przemieszczających się z prędkością 650 mil na sekundę tworzy ogromny opór powietrza. Dwa prowadzące renifery absorbowałyby 14,3 tryliony dżuli na sekundę.

W skrócie, od razu stanęłyby w płomieniach i wydobyłyby się z nich ogłuszające dźwięki wybuchów. Cały zaprzęg reniferów wyparowałby w przeciągu ułamka sekundy. W tym samym czasie na św. Mikołaja działałyby siły odśrodkowe 17500,06 razy silniejsze od grawitacji. Ważący ponad 100 kilogramów św. Mikołaj zastałby przyszpilony do tylnej części sań.
(Magazyn SPY, styczeń 1990)

„W jednej chwili, w oka mgnieniu. . ." (1 Kor 15, 52) – św. Mikołaj objeżdża cały świat! Po cichutku wchodzi i wychodzi. Na paluszkach. A ty nic nie słyszysz. I niczego nie widzisz. Skrada się "jak złodziej w nocy”. (1 Tes 5, 2).

I wiecie co? Dzieci naprawdę w to wszystko wierzą.

Naprawdę!

Wierzą w to całym swoim małym sercem, całą duszą i umysłem.
35 A jeden z nich, znawca zakonu, wystawiając go na próbę, zapytał: 36 Nauczycielu, które przykazanie jest największe?
37 A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej.
38 To jest największe i pierwsze przykazanie. (Mt 22, 35-38)

. . . lata twoje trwają z pokolenia w pokolenie. (Ps 102, 24)

Skąd wziął się św. Mikołaj?

Skąd przybył?

Kiedy się pojawił?

Podobnie jak Melchizedek (którego postrzega się jako wcielenie Jezusa Chrystusa), święty Mikołaj jest jakby Synem Bożym: „Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia, lecz podobny do Syna Bożego; . ." (Hbr 7, 3)

Święty Mikołaj jest wieczny. Jego lata „trwają z pokolenia w pokolenie.” Święty Mikołaj posiadł atrybut Boga wszechmogącego, czyli jego wieczność. . . Nie ma początku. Nie ma końca. Tak jak Bóg.

W popularnym artykule Tak Virginio, święty Mikołaj Istnieje autorstwa Francisa P. Churcha, który został wydrukowany w magazynie The New York Sun 21 września 1997 roku znajdziemy taki fragment:

„Nie, święty Mikołaju! Dzięki Bogu, on żyje i będzie żył zawsze. Za tysiąc lat Virginio, nawet za milion lat, nadal będzie rozweselał serca dzieci."
(Francis P. Church Tak Virginio, Święty Mikołaj Istnieje, The New York Sun, 21 września, 1897)

1 Pan jest królem. Oblekł się w dostojność; Pan oblekł się i przepasał mocą, Utwierdził okrąg świata, tak że się nie zachwieje.
2 Mocno stoi twój tron od dawna, Tyś jest od wieczności. (Ps 93, 1-2)

Lecz Ty, Panie, który jesteś od wieków, Boże mój, Święty mój, nie daj nam zginąć! Panie, powołałeś ich, aby dokonali sądu, Skało, ustanowiłeś ich, aby wymierzyli karę. (Ha 1, 12)

24 Rzekłem: Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich, wszak lata twoje trwają z pokolenia w pokolenie.
25 Tyś z dawna założył ziemię, A niebiosa są dziełem rąk twoich. 26 One zginą, Ty zaś zostaniesz, I wszystkie jak szata się zużyją; Jak szata, która się zmienia, one się zmienią.
27 Ale ty pozostaniesz ten sam I nie skończą się lata twoje. (Ps 102, 24-27)

. . .Wyjawię wam mojego ducha. . . (Prz 1, 23)

Ducha Świąt Bożego Narodzenia?

Tak, św. Mikołaj ma swojego własnego „ducha”.

Ducha Świąt Bożego Narodzenia. Czy to nie dziwne?

Znana wszystkim piosenka „Oto nadchodzi święty Mikołaj” zaczyna się od słów „W duchu Świąt.”

Kojarzycie? . . .

16 Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki;
17 Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. (J 14, 16-17) Ciekawe, co jak myśli na temat „ducha Świąt Bożego Narodzenia"?

1 Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat.
2 Po tym poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, z Boga jest.
3 Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie. (1 J 4, 1-3)

Chodźcie, dzieci. . . Nauczę was bojaźni. . . (Ps 34, 11)

przed świętym Mikołajem.

Lepiej się strzeż,
Lepiej nie płacz,
Lepiej nie grymaś,
Powiem ci, dlaczego święty Mikołaj przybywa do miasta
Robi listę
Sprawdza ją dwa razy
Szybko się dowie
Kto broił a kto nie.

Dzieciom na całym świecie wpaja się, aby bały się świętego Mikołaja. Święty Mikołaj patrzy, więc lepiej szybko kładź się spać. Miliony dzieciaków słyszą, że mają być grzeczne, bo Mikołaj patrzy. „Jak będziesz niegrzeczny to nie dostaniesz nic pod choinkę.”

Czyż psalm 76 nie oddaje tego, co o św. Mikołaju myślą dzieci?
Psalm 76, 7:
Straszny Ty jesteś! Któż się ostoi przed obliczem twoim, przed siłą gniewu twego?

Bojaźń Boża jest „początkiem” wiary chrześcijańskiej. Strach jest również początkiem wiary w św. Mikołaja, co z kolei prowadzi do upadku wiary chrześcijańskiej.

Początkiem mądrości jest bojaźń Pana; . . (Ps 111, 10)

Podczas gdy naszych dzieci powinno się uczyć bojaźni Bożej, wpaja się im świętokradczy strach przed fałszywym bogiem, jakim jest św. Mikołaj.

Przyjdźcie dzieci, słuchajcie mnie! Nauczę was bojaźni Pańskiej! (Ps 34, 11)

. . . Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę . . (Rz14:12)

Świętemu Mikołajowi.

Robi listę; sprawdza ją dwa razy,
Szybko się dowie, kto broi, a kto nie.

Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę . . Świętemu Mikołajowi?
Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu. (Rz 14, 12)

I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach. (Ap 20, 12)

. . . wtedy zasiądzie na tronie swej chwały. (Mt 25, 31)

Wybierzcie się do centrum handlowego w okresie Bożego Narodzenia. Podejdźcie do św. Mikołaja siedzącego na swoim królewskim tronie. Dzieci czekają w kolejce, żeby usiąść na jego kolanach. O co pyta ich św. Mikołaj? „Byłeś grzecznym chłopcem?” „Byłaś grzeczną dziewczynką?”

Czytaliście kiedyś psalm 11?

Pan jest w swym świętym przybytku, Pan, którego tron w niebie; oczy jego widzą,
Powieki jego badają ludzi. (Ps 11, 4)

Nie ma wątpliwości co do tego, iż święty Mikołaj (Szatan?) siedzi na swoim tronie. To parodia sądu Bożego.

On zaś rzekł: Słuchaj przeto słowa Pańskiego: Widziałem Pana siedzącego na swoim tronie, a cały zastęp niebieski stał przy nim, po jego prawicy i po lewicy. (1 Krl 22, 19)

11 I widziałem wielki, biały tron i tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było.
12 I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach. (Ap 20, 11-12)

Nie zapominajmy też, że również Szatan ma tron.

13 A przecież mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. (Iz 14, 13)

W 12 rozdziale Dziejów Apostolskich Herod gra św. Mikołaja. Ma na sobie jego ubranie (królewską szatę), siedzi na tronie, a ludzie mówią, że jego głos to głos boga. Brzmi zupełnie jak sami wiecie kto. Ostatecznie anioł Pana zabija go za to bluźnierstwo.

21 W oznaczonym dniu Herod, odziany w szatę królewską, zasiadł na tronie i w obecności ludu wygłaszał do nich mowę;
22 Lud zaś wołał: Boży to głos, a nie ludzki.
23 W tej samej chwili poraził go anioł Pański za to, że nie oddał chwały Bogu; potem stoczony przez robactwo, wyzionął ducha.
24 Lecz Słowo Boże rosło i rozszerzało się. (Dz 12, 21-24)

. . . i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach. (Ap 20, 12)

Świetnie. . . Święty Mikołaj ma listę,

Robi listę; sprawdza ją dwa razy,
Szybko się dowie, kto broi, a kto nie.

Raz po raz, fragment po fragmencie, św. Mikołaj spełnia największe życzenie Szatana: ". . . Zrównam się z Najwyższym . ."

Tak to mówili między sobą ci, którzy boją się Pana, a Pan uważał i słyszał to. I tak została spisana przed nim księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się Pana i czczą jego imię. (Ml 3, 16)

I widziałem w prawej dłoni tego, który siedział na tronie, księgę zapisaną wewnątrz i zewnątrz, zapieczętowaną siedmioma pieczęciami. (Ap 5:1)

I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach.
15 I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego. (Ap 20, 12; 15)

I wielu w niego uwierzyło. . . (J 10, 42)

Ciekawe, ile dzieci będzie w te święta musiało odpowiedzieć na pytanie „czy wierzysz w św. Mikołaja?” Wiem jedno - na pewno i tak będzie to częściej niż pytanie „Czy wierzysz w Jezusa?” zadane w całym chrześcijańskim świecie. Szatana będzie się nauczać bardziej niż cudowną Ewangelię Jezusa Chrystusa. Świadkowie św. Mikołaja będą radośnie dawać o nim świadectwo. Będą wierni w dzień i w nocy.

Czy naprawdę wydaje się wam, że to tylko przypadek, że św. Mikołaj tak często okazuje się być rywalem Pana Jezusa Chrystua?

Sednem wiary chrześcijańskiej jest wiara w Pana Jezusa Chrystusa. To fundament całego chrześcijaństwa. To nie uczynki. Nie sakramenty. Ani nie inne rzeczy.

Chodzi o wiarę w Pana Jezusa Chrystusa.

A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. (Dz 16, 31)

Wiara - serce chrześcijaństwa. Wszystko zależy od wiary.

Zbawienie to WIARA w Jezusa Chrystusa.

I zgadnijcie… Esencją ewangelii św. Mikołaja również jest wiara:

„Dzieci, wierzycie w świętego Mikołaja?”

A co dzieje się, kiedy dzieci nadzieja dzieci zbudowana jest na kłamstwie? Co dzieje się, kiedy dziecko dowiaduje się, że ten wspaniały święty Mikołaj to wielkie oszustwo? To kłamstwo i oszustwo, ale przede wszystkim to zniewaga osoby Jezusa Chrystusa! Żeby zagmatwać sprawę jeszcze bardziej, Pan Jezus wmieszany jest w to kłamstwo, bo to przecież jego narodziny wtedy świętujemy.

Tom Clancy w powieści Suma Wszystkich Strachów pisze, że odkrycie prawdy o św. Mikołaju skutkuje rozczarowaniem i sceptycyzmem, które towarzyszą nam później już przez całe życie:
"Po tym jak przestajesz wierzyć w świętego Mikołaja wszystko przestaje już być takie kolorowe.”
(Tom Clancy, Suma Wszystkich Strachów, str. 481)

Wszyscy, którzy widzieli bożonarodzeniowy klasyk Cud na 34 ulicy zawsze będą pamiętać dziecięcą wiarę Susan Walker (w tej roli Natalie Wood). Mała Susie jest sceptykiem - nie wierzy w świętego Mikołaja. „Nawraca" ją jednak uroczy Kriss Kribgle (grany przez Edmunda Gwenna). Głównym tematem filmu jest wiara w św. Mikołaja.

Pamiętacie ten kluczowy moment, w którym mama Susan, Doris (Maureen O'Hara) mówi małej Susan: "Musisz uwierzyć w pana Kringle. Uwierz i nigdy nie przestawaj”,

po czym mała Susie zaczyna powtarzać w kółko „Wierzę, wierzę. . ."

Oto jak autor, Valentine Davies, opisuje tę scenę:

„Susan zastanowiła się nad tym przez chwilę, po czym zaczęła mówić z wielkim przekonaniem: ‘Wierzę, wierzę, wierzę-‘
(Valentine Davies, Cud na 34 ulicy, str. 116)

Pod koniec filmu św. Mikołaj wręcza Susie „pragnienia jej serca”, a mała Susie mówi „Miałaś rację mamo, naprawdę wierzę. Wierzę. Pan Kringle to święty Mikołaj.” Niemożliwe!

Warto również wspomnieć o tym, czym święty Mikołaj obdarowuje Susan. Nie jest to jakiś tam typowy prezent dla dziecka, typu lalka itp. To dom. Hmmm... Brzmi znajomo?

W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. (J 14, 2)

Film kończy się sceną, w której św. Mikołaj (Kriss Kringle) „przygotowuje miejsce” dla małej Susie.

Co ciekawe, w rogu stoi cukrowa laska, co jest znakiem, że Kriss tam był i naprawdę
„przygotował miejsce" dla małej Susie. Tak na marginesie, zauważyliście kształt tej laski? Wygląda całkiem jak laska pasterska, prawda? Hmmm…. . . A kto powiedział "Ja jestem dobrym pasterzem. . ."? (podpowiedź: zobaczcie J 10, 11)

O Cudzie na 34 ulicy można znaleźć takie recenzje:

„Myślę, że powodem dla którego ja i inni recenzenci uważamy, że ten film jest świetny jest to, że przywołuje on z powrotem czas, kiedy wierzyliśmy w świętego Mikołaja.”

Kolejny recenzent pisze: „ . . to piękny film, który sprawia, że wszyscy wierzą
w świętego Mikołaja.”

Tytuł filmu brzmi Cud na 34 ulicy. A kto czyni cuda? Takiego pierwszego cudu dokonał Jezus w Kanie Galilejskiej; i objawił chwałę swoją, i uwierzyli weń uczniowie jego. (J 2, 11)

a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się . . (Ap 19, 11)

święty Mikołaj!

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że do XIX wieku święty Mikołaj nie podróżował z dachu na dach saniami, ale siedząc na białym koniu. Dopiero wiersz Przyjaciel Dzieci wydany w 1821 w magiczny sposób zamienił konia na renifera.

Jak mówi mit, w wigilię 6 grudnia ten stary, brodaty, białowłosy ‘święty' jechał niebem na białym koniu. (Renterghem, Tony van. Kiedy św. Mikołaj był Szamanem. St. Paul: Llewellyn Publications, 1995, str. 111)

To teraz mała ciekawostka: Apokalipsa opowiada o tym jak podczas swojego ponownego przyjścia Pan Jezus Chrystus przybywa na białym koniu.

I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy. (Ap 19, 11)

Jest jeszcze ktoś, kto również podróżuje na białym koniu. Antychryst!

I widziałem, a oto biały koń, ten zaś, który siedział na nim, miał łuk, a dano mu koronę, i wyruszył jako zwycięzca, aby dalej zwyciężać. (Ap 6, 2)

Oczekując błogosławionej nadziei i chwalebnego objawienia. . . (Tt 2, 13)

Świętego Mikołaja.

W Wigilię miliony małych dzieci będą wspinać się na swoje łóżka „oczekując błogosławionej nadziei i chwalebnego objawienia”

Nie ma w tym momencie takiego chrześcijanina, który wypatrywałby Pana Jezusa Chrystusa tak bardzo jak dzieci wypatrują swojego boga, św. Mikołaja. Skradziona wiara, która teraz skierowana jest ku świętemu Mikołajowi zawstydza wiarę chrześcijańską.

Dzieci są takie podekscytowane. . . Mikołaj przychodzi! Święty Mikołaj!

Największym i najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem w całej Biblii jest powtórne przyjście Pana Jezusa Chrystusa. Apostoł Paweł mówi o tym przeszło 50 razy. Na każdy jeden werset poświęcony pierwszemu przyjściu Pana Jezusa jest przynajmniej osiem, które dotyczą jego drugiego przyjścia. Tak brzmi ostatnia modlitwa w Biblii (Ap 22, 20): " . .Przyjdź Panie Jezu.”

Powtórne przyjście Pana Jezusa Chrystusa jest „błogosławioną nadzieją” wszystkich chrześcijan.

Oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa;
(Tt 2, 13)

Celem Węża jest "zrównać się z Najwyższym” (Iż 14, 14), więc powtórne przyjście z pewnością przykuwa jego uwagę.

W święta Bożego Narodzenia małe dzieci wierzą w błogosławioną nadzieję i chwalebne nadejście św. Mikołaja każdą częścią siebie. Bo dlaczego by nie? Ci, którym ufaja najbardziej, mama i tata, ciągle opowiadają im tę bajkę. Idzie święty Mikołaj! I gdziekolwiek by się nie poszło - do sklepu, do szkoły - wszędzie rozgłaszana jest ewangelia chwalebnego nadejścia świętego Mikołaja! Wszędzie, gdzie tylko spojrzy dziecko. Idzie święty Mikołaj!

Och! Lepiej się strzeż,
Lepiej nie płacz,
Lepiej nie grymaś,
Oto dlaczego:
Święty Mikołaj Przyjeżdża do Miasta!

Już jedzie święty Mikołaj! . . .
Cóż to za piękny widok.
Jest wesoło i jasno.
Powieś skarpety, odmówcie modlitwę,
Bo to dziś przychodzi św. Mikołaj.
Wskocz do łóżka, schowaj się pod koc, bo święty Mikołaj zawita w tę noc. Podziękujmy więc Panu, bo dziś przyjeżdża święty Mikołaj.

Kto dziś przychodzi w tę wyjątkową noc
Święty Mikołaj dziś przychodzi w tę wyjątkową noc
Kto już niedługo pojawi się u nas
Mikołaj już niedługo pojawi się u nas

(1 J 2, 28)
A teraz, dzieci, trwajcie w nim, abyśmy, gdy się objawi, mogli śmiało stanąć przed nim i nie zostali zawstydzeni przy przyjściu jego.

(Jk 5, 8)
Bądźcie i wy cierpliwi, umocnijcie serca swoje, bo przyjście Pana jest bliskie.

4 • PODSUMOWANIE
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich,
ponieważ została mi przekazana, i dają ją, komu chcę. Jeśli więc Ty
oddasz mi pokłon, cała ona twoja będzie. (Łk 4, 6-7)

Hoł, hoł, hoł! Jestem Bogiem. . .

W 1994 roku satyryczny magazyn The Onion wydał parodię świętego Mikołaja. Tytuł brzmiał „Hoł, hoł, hoł! Jestem Bogiem." Mimo iż tekst jest bluźnierczą parodią, trudno powiedzieć, żeby nie było w nim prawdy. Fragment:

Uwielbiam odwiedzać wasze domy, wykładać skarpety prezentami i zjadać, co dla mnie zostawiliście. Ale najbardziej lubię te święta dlatego, że są świętowaniem narodzin mojego syna, Jezusa Chrystusa. Bo widzicie… Jestem Bogiem. . . Nie wyglądam podobnie? Jestem stary, mam białą brodę, kocham wszystkich. Jestem tym samym Bogiem, którego wasi rodzice czczą w niedzielę. . .

No dobra, przyznaję się. Nie jestem Bogiem. Ale jestem lepszy niż Bóg. Jestem weselszy, daję wam prawdziwe zabawki, a nie jakieś nudne psalmy i puste obietnice, które mogą się spełnić dopiero, kiedy umrzecie. Oddawajcie cześć mnie, nie Jemu! Czcijcie świętego Mikołaja! Jestem Bogiem!”
(Santa Claus, "Hoł! Hoł! Hoł! Jestem Bogiem!" The Onion, 29 listopada - 5 grudnia, 1994, str. 7)

I to jest właśnie przesłanie, jakie skierowane jest do dzieci. A one w to wierzą.

Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzec. I trzeba też być duchowo ślepym, żeby nie dostrzegać potencjalnego zniszczenia duchowego, jakie niesie ze sobą to oszustwo. Pomyślcie tylko, co taki fałszywy bóg może zrobić z wiarą i zaufaniem dziecka.

„Macie oczy, a nie widzicie” (Mk 8, 18)

Na satyrycznym portalu Landover Baptist ukazał się kiedyś artykuł pt. „Diabeł siedzi w kominie”. Oto fragment tego artykułu:

„Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby zauważyć, że corocznym wcieleniem Diabła jest nikt inny jak święty Mikołaj. . . . Lucyfer może i jest najbardziej zwodniczym demonem jaki kiedykolwiek pojawił się w płomieniach piekła, jednak trochę się przeliczył jeśli myślał, że zepsuje nam urodziny Zbawcy za pomocą takiej przykrywki. Jego wielkie, demoniczne ego go przerosło, kiedy postanowił nazwać tego bożonarodzeniowego antychrysta swoim imieniem. Poprzestawiał jedynie litery, żeby ze słowa Satan zrobić Santa. . . . Szatan chciał podważyć znaczenie Bożego Narodzenia próbując uczynić św. Mikołaja popularniejszym od Jezusa.
Nie wierzycie? W święta wszędzie pełno jest św. Mikołaja. Za każdym razem, gdy chrześcijańskie dziecko prosi o coś św. Mikołaja, modli się do Szatana. Z każdym spełnionym życzeniem rodzice nieświadomie zawierają pakt z Diabłem.
Równie dobrze mogą mówić "Szatanie, proszę, odciągnij nasze dzieci od Jezusa za pomocą tych pięknych zabawek!". . ."

Ktoś powiedział kiedyś, że żartem mówi się wiele prawdziwych słów.

Ale to tylko fikcja. . .

Jestem pewien, że wiele osób, które czyta ten tekst myśli sobie „No co ty, przecież święty Mikołaj to fikcja. Nie ma co przesadzać. Nikt nie traktuje go poważnie.”

I tutaj właśnie się mylicie. Dzieci traktują św. Mikołaja bardzo poważnie. Dosłownie go wielbią. Wierzą w niego i kochają go całym swoim sercem.

Większość rodziców nigdy nie odważyłaby się opowiedzieć swoim ukochanym dzieciom o św. Mikołaju. Większość również nigdy nie okłamałaby swojego dziecka. Szczególnie jeśli chodzi o bluźnierczego oszusta Pana Jezusa.

Szatan to wie!

Dlatego też podaje to kłamstwo w postaci bajkowej fantazji. Szatan wciela się w nieszkodliwego, wesołego staruszka, który uwielbia dzieci. Rodzice myślą sobie, że przecież nie ma w tej bajce nic złego.

Fantazja. . . Magiczna broń Szatana.

Satanista Anton LaVey, autor Biblii Szatana i założyciel Pierwszego Kościoła Szatana pisze, że fantazja jest "magiczną bronią" satanizmu.

„Fantazja odgrywa ważną rolę w każdym programie religijnym, ponieważ subiektywny umysł jest mniej dyskryminujący w stosunku do jakości pokarmu, jaki ma spróbować. . Dlatego też fantazja wykorzystywana jest jako magiczna broń [w Satanizmie]. . .
(Anton Szandor LaVey, Satanistyczne Rytuały, str. 15, 27)

Lavey wie, że przesłanie Szatana może być po cichu nauczane pod postacią fantazji. Rodzice pozwalają dzieciom na wiarę w św. Mikołaja, gdyż cała związana z nim historia jest baśniowa. To fantazja. Gdyby jego historia była brana na poważnie, żaden rodzic nigdy nie pozwoliłby swojemu dziecku na interesowanie się jego osobą. Niby to tylko fikcja. Jednak dla dziecięcego umysłu, św. Mikołaj to sama prawda.

Dorośli oczywiście nie traktują św. Mikołaja poważnie. Wiemy, że to tylko fikcja. Dzieci jednak całym sercem wierzą w boga, który jest świątecznym zamiennikiem Pana Jezusa Chrystusa.

A co robią dzieci, kiedy uświadamiają sobie, że św. Mikołaj to oszustwo? Co dzieje się, kiedy poznają później ewangelię Pana Jezusa Chrystusa? Co robią, kiedy mówi się im, aby ufały i wierzyły Panu Jezusowi Chrystusowi?
Oto autentyczna rozmowa dwóch chłopców. Chłopcy rozmawiają o Panu Jezusie Chrystusie.

Jeden pyta drugiego: Co myślisz o tym całym Jezusie Chrystusie?” Drugi odpowiada: „To wszystko brzmi jak kolejny św. Mikołaj - pewnie to kolejne kłamstwo."

Święty Mikołaj jest szatańskim fałszerstwem Pana Jezusa Chrystusa.

Jeśli dziecko uwierzy w św. Mikołaja i zrazi się, to w dość logiczny sposób wyciąga później wniosek, że Jezus i św. Mikołaj to jedno i to samo - to takie samo kłamstwo.

Oczywiście nie każdy, kto wierzył w św. Mikołaja jako dziecko
odrzuci później Pana Jezusa Chrystusa. Trzeba przyznać, autor tego artykułu „wierzył” w św. Mikołaja jako dziecko. Prawdą jest też, że uwierzył w Pana Jezusa Chrystusa dopiero, kiedy miał 20 lat. Nie mam jednak żadnych wątpliwości co do tego, że oszukańczy charakter św. Mikołaja wpłynął na moje początkowe wątpliwości związane z Panem Jezusem Chrystusem.

Ktoś kiedyś powiedział, że Jezus Chrystus to taki św. Mikołaj dla dorosłych. I ja też tak o Nim myślałem. . . Kolejny św. Mikołaj! . . Kolejne kłamstwo.

Mogę jednak powiedzieć jedną rzecz. . .

Dzięki Bogu - myliłem się.

30 lipca 1975 roku jako dwudziestoletni mężczyzna przyjąłem Pana Jezusa Chrystusa jako mojego Zbawcę. I mogę wam to powiedzieć - to nie jest żaden św. Mikołaj! Jezus to nie fikcja. Jestem zbawiony od 29 lat. I od 29 lat z całej duszy śpiewam: „O jak słodko jest wierzyć w Jezusa”

O jak słodko zaufać Jezusowi, Po prostu uwierzyć Mu na słowo
Spocząć zwyczajnie na jego obietnicy, najzwyczajniej wiedzieć: „Tak powiedział Pan"

Jezus, Jezus, jak Mu ufam! Ile razy dowodził, że jest wart!
Jezus, Jezus, drogi Jezus! Łaską jest ufać mu jeszcze bardziej!

Tak się cieszę, że nauczyłem się Ci ufać, drogi Jezu, Zbawco, Przyjacielu.
I wiem, że ze mną jesteś i że będzie aż po kres.

Zaufałeś Panu Jezusowi Chrystusowi?

Czy przyjąłeś Pana Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela?

Przyjacielu, nie ma możliwości, aby historia przypadkowo utworzyła opowieść o świętym Mikołaju, w której pojawia się tyle zbieżności z Panem Jezusem Chrystusem. Ktoś jest autorem tej historii. Jest jej twórca. To Szatan.

Szatan, który chce zesłać twoją duszę do piekła. Szatan, który chce zesłać dusze waszych dzieci do piekła.

I uczyni to, jeśli mu na to pozwolicie!

Czy byliście kiedyś zbawieni?

Przyjacielu, chciałbym ci zadać najważniejsze pytanie, na jakie kiedykolwiek będziesz musiał odpowiedzieć:

Czy przyjąłeś Pana Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela?

I nie pytam o to, czy należysz do jakiegoś Kościoła, czy jesteś ochrzczony. Nie pytam o twoje uczynki ani sakramenty. Pytam czy zaufałeś Jezusowi Chrystusowi jako swojemu jedynemu Zbawcy. Jeśli nie… Za rok, miesiąc lub za minutę możesz być z dala od wieczności. Możesz znaleźć się w jeziorze ognia.

W Apokalipsie czytamy: „I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.” (Ap 20, 15)

Przyjacielu, Bóg nie chce, abyś trafił do piekła. W II Liście św. Piotra napisane jest, że „Pan… nie chce, aby ktokolwiek zginął…” Jezus kochał cię tak bardzo, że umarł za ciebie na krzyżu, abyś był ocalony od piekła. W Apokalipsie (1, 5) przeczytasz: "Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją;”

Nie ignorujcie tej wiadomości, dopóki nie upewnicie się, że przyjęliście Jezusa Chrystusa!

Zapewniam was, że jeśli umrzecie bez Jezusa Chrystusa, to będzie to wasz największy błąd.

NIE RYZYKUJCIE!

Jeśli nigdy nie byłeś zbawiony, nie czekaj już więcej!

Możesz być zbawiony w tej właśnie minucie.

To proste.

• Przyznaj, że jesteś grzesznikiem.

„Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego.” (Rz 3, 10)

„Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3, 23)

• Uwierz, że Jezus Chrystus umarł na krzyżu, aby zapłacić za twoje grzechy.

„On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo.” (1 P 2, 24)

"... Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją;” (Ap 1, 5)

• I jak najlepiej potrafisz po prostu zaufaj Mu jako swojemu osobistemu Zbawicielowi.

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” (J 3, 16)

CZY CHCIAŁBYŚ BYĆ ZBAWIONY?

 Odmów tę modlitwę z całego swojego serca.

Panie Jezu, wiem, że jestem grzesznikiem. Jestem stracony jeśli to Ty mnie nie zbawisz. Jestem ci wdzięczny, że umarłeś za mnie na Kalwarii. Przychodzę do ciebie i najlepiej jak potrafię proszę Cię, abyś mnie zbawił. Jesteś moim Zbawicielem. W imię Jezusa Chrystusa, amen.

 

Przetłumaczył z angielskiego: Ryszard Grzebyk.

Kanał YouTube - Jan Paine